Najdziwniejsza epidemia w historii

Pośród zgiełku wojen, krucjat, palenia na stosie i innych pamiętnych zajść w średniowieczu, zdarzyło się, że pewnego czerwcowego dnia roku 1518 mieszkanka Strasburga, Frau Troffea, zaczęła tańczyć pomimo braku muzyki, jak i własnej ku temu woli. Po kilku godzinach pląsów padła ze zmęczenia i zasnęła aż do dnia następnego, w którym obudziwszy się, znów kontynuowała taniec. Nie przestała trzeciego dnia, choć jej ciało było na granicy wytrzymałości, a stopy krwawiły. Wokół niej zaczynali zbierać się ciekawscy. Tak zaczęła się najdziwniejsza plaga w historii ludzkości – plaga  niekontrolowanego tańca, choreomania.

Wkrótce, w obawie o możliwość przyczynienia się do tej dziwnej przypadłości sił nieczystych, kobietę odwieziono do świątyni Świętego Wita, jednak w ciągu kilku dni na ulicy pojawiło się ponad trzydziestu ludzi, którzy poczuli ten sam niezrozumiały, wewnętrzny przymus tańca. Na początku sierpnia ta przedziwna epidemia zaczęła się rozprzestrzeniać w zatrważającym tempie. Ludzie tańczyli na ulicach do utraty sił, po czym wycieńczeli padali. Niektórzy już się nie podnieśli. Miejska Rada  rozkazała rozstawić dwa chodniki dla tancerzy i zatrudnić strażników do pilnowania chorych podczas tańca. Sprowadzono też zawodowych muzyków. Jednak te rozwiązania nie pomogły, przemęczeni ludzie zaczęli umierać, głównie z powodu zawałów serca i udarów mózgu.

Wierzono, że to święty Wit może pokarać grzesznika tańcem. Warto dodać, że święty ten z niejasnych powodów stał się patronem chorych na pląsawicę – chorobę podczas, której występują niezależne od woli grymasy twarzy, niekontrolowane ruchy tułowia i kończyn

Kronika Oseasa Schada z XVII wieku mówi, że w ciągu czterech tygodni od pierwszego tańca, liczba opętanych wzrosła do dwustu, wkrótce, według kroniki Imlinów, podwoiła się. O szczegółach tej niezwyczajnej manii wspominają różne źródła z czasów  samej epidemii, jak i późniejsze. Zachowały się również rozkazy wydawane w związku z tym przez rządzących miastem oraz opisy choroby sporządzone przez ówczesnych lekarzy. Istnieje też opis całego epizodu sporządzony przez Paracelsusa, który przybył do Strasburga w listopadzie 1526 roku.

John Waller w swojej książce poświęconej epidemii tańca pisze, że wyjaśnienie jej przez Paraselsusa jest naznaczone sceptycyzmem, mistyką i mizoginią. Paraselsus obwinił pierwszą ofiarę manii o to, że sama ją wszczeła poprzez swoje nieskromne zachowanie, a przymus tańca przyszedł dopiero potem.* W ówczesnych czasach kobiety były uważane za gorsze od mężczyzn pod każdym względem, stąd niski status, jaki miała Frau Trofea mógł przyczynić się różnych traum i niegodziwości, jakich mogła zaznać jako średniowieczna kobieta, a to z kolei mogło doprowadzić do utraty zmysłów, przejawiając się w szaleńczym tańcu.** 

Europa późnego średniowiecza była pogrążona w nieustającej trwodze, ludzie bali się nie tylko o swoje duszę. Lękali się chorób, złoczyńców, zarazy,głodu, śmierci. Ich niepewnego stanu nie polepszał fakt, że prawie wszystkie zjawiska rozumieli w kategoriach nadprzyrodzonych. Niewątpliwie był to podatny grunt na wszelkiego rodzaju histerie.

To dziwne opętanie tańcem nie było niczym nowym. Napady obłędnego pląsu towarzyszyły ludzkości już od starożytności, jak choćby te łączone z pogańskimi kultami, np. Bachusa, a najwcześniejsze wzmianki o tym pochodzą już z VII wieku. Interesujace przypadki choreomanii miały miejsce w Europie kolejno w latach 1017 w Saksonii oraz w 1374 w Niemczech i północno-wschodniej Francji. Niemieckie kroniki wspominają również o przypadku setki dzieci, które w 1247 roku dotknęła podobna przypadłość. Warto też zaznaczyć, że na świecie istniały kultury, w których specyficzny rodzaj transu wywoływano celowo i choć nie dotyczyło to średniowiecznych ludzi doliny Górnego Renu, to przecież możemy powiązać tego rodzaju rytualny trans z tym, co odbywało się podczas karnawału, podczas którego ludzie szaleńczo zatracali się w piciu i w tańcu.

Czym naprawdę była pandemia tańca? Według wielu ówczesnych była to kara za grzechy zesłana przez Boga. Ci, którzy przyglądali się dotkniętym manią tańczącym sami uczestniczyli w grzechu. Taniec sam w sobie był przyczyną przekleństwa, ponieważ według ówczesnych norm obywatele tańczyli bezwstydnie, w bluźnierczy sposób i w miejscach do tego nieodpowiednich. Wielu dopatrywało się w nim praktyk heretyckich. Podczas podobnej epidemii z 1374 roku świadkowie opisywali tańczących jako dzikich, oszalałych, mających wizje. Jeden z kronikarzy napisał, że ich umysły nie były jasne. Nic dziwnego, że ludzie w tym dziwnym tańcu dopatrywali się opętania przez demony. Dla obywateli oglądających ten przedziwny spektakl było oczywiste, że albo krew tańczących była ‚przegrzana’, albo w ich postępowanie zaangażowany był Bóg, Diabeł lub Święci.

Dziś, możemy stwierdzić z całą pewnością, że obłąkańczy taniec był pewnego rodzaju deliurium. Walles pisze, że ten głęboki stan transu mógł mieć podłoże w wielu czynnikach, które dotykały ówczesnych biednych ludzi Strasburga, czynnikach zarówno fizycznych jak i psychicznych: stres, cierpienie z powodu warunków bytowych, zapracowanie, niedożywienie i głód (brak określonych składników odżywczych w diecie może prowadzić do poluzowania kontaktu z rzeczywistością), strach oraz irracjonalna wiara w zjawiska nadprzyrodzone. Atmosfera tamtych czasów niewątpliwie sprzyjała zbiorowej histerii.

Mieszkańcy Strasburga byli od dziesięcioleci doświadczani przez okoliczności, które wymknęły się spod ich kontroli, co wpłynęło na ich zdrowie i na sposób, w jaki podeszli do świata mentalnie.(J.W)

Kroniki nie wspominają o tym, co stało się z Frau Troffea. Czy przyczyna który skłoniła do tańca ją i innych, była fizyczna, psychiczna, czy może była bardziej skomplikowana, nie jest jasne, możemy jedynie snuć domysły. Być może istnieje jakiś wzór, wedle którego takie zdarzenia występują w rzeczywistosci. Wspominałam o wcześniejszych niż ta z 1518 roku plagach tańca, ale równie interesujące jest to, że takie zbiorowe histerie dotykały nie tylko ludzi w odległych czasach.

Zbiorowa choroba psychogeniczna to zjawisko, w którym grupa ludzi obserwujących dany fenomen zaczyna reprezentować sobą jego objawy. Jak w 1962 roku w Taganice (dziś Tanzania), gdy jedna z dziewcząt podczas szkolnych zajęć zaczęła się śmiać. Na pewno znacie coś podobnego z własnego doświadczenia – niemożliwy do opanowania chichot w sytuacji, w której musicie zachować powagę. W przypadku dziewcząt z Taganiki obsesyjny śmiech nie ustał po dzwonku, trwał kilka dni, na ten czas zamknięto nawet szkołę. Podobnym przypadkiem była epidemia nieistiejącego wirusa, która dotknęła portugalską młodzież całkiem niedawno, bo w 2004 roku. Wymyślony wirus, którym zarazili się bohaterowie serialu dotkął również widzów, którzy zaobserwowali u siebie identyczne objawy! Niesamowite, prawda? Pomyślcie, jak potężnym narzędziem musi być nasz umysł, skoro zdolny jest sprowadzić na nas coś takiego.

Epidemie tańca pozostają jednymi z najbardziej fascynujących zjawisk historii, między innymi dlatego, że wciąż są dla nas nie do końca zrozumiałe. Trudno sobie wyobrazić rzeczy podobne do tych, jakie kilka razy zdarzyło się oglądać mieszkańcom średniowiecznej Europy. Dziś, kiedy na wszystko mamy gotową odpowiedź i wytłumaczenie, zapewne podobne zdarzenia rozpatrywalibyśmy w nieco innych kategoriach, choć wierzę, że w wielu z nas taki obłąkańczy widok wzbudziłby ten sam niepokój, co w ludziach żyjących kilkaset lat temu.

 

*J. Waller, A time to dance, a time to die, Icon Books, s.6

** Tamże, s.74

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: