Odkłamywanie rzeczywistośći

„(…)Ale to były okrutne czasy. Ponad połowa dzieci umierała na choroby zakaźne i z niedożywienia, zanim zdążyła dorosnąć.Ludzie padali jak muchy na chorobę Heinego-Medina, gruźlicę, ospę, czy odrę. Wśród pospólstwa mało kto dożywał czterdziestki. Kobiety rodziły wiele dzieci, mając trzydzieści lat traciły zęby i wyglądały jak stare babcie. Chcąc przeżyć ludzie musieli niejednokrotnie uciekać się do przemocy. Nawet małe dzieci zmuszane były do ciężiej pracy, która zniekształcała im kości, prostytucja małych dziewczynek była na porządku dziennym. I małych chłopców. Wielu ludzi żyło nie mogąc zaspokoić podstawowych potrzeb życiowych w świecie, w którym brakowało było miejsca na wrażliwość czy bogactwo duszy. Ulice miast były pełne ludzi kalekich, żebraków i przestępców. I prawdopodobnie tylko nieliczni mogli z głębokimi emocjami wpatrywać się w księżyc, interesować się sztukami Szekspira czy wsłuchiwać się w piękną muzykę Dowlanda.” – Aomame do Starszej Pani  (Haruki Murakami „1Q84”)

cover-art-1q84
1Q84

Ten fragment z cudownej powieści Murakamiego 1Q84 odnosi się do okresu sprzed kilkuset lat, a wypowiada go bohaterka podczas rozmowy na temat muzyki i księżyca.Choć postać Aomame urzekła mnie całkowicie, w tym miejscu musiałabym sie z nią chyba pokłócić. Fragment skłonił mnie do „przemyślenia rzeczywistości” raz jeszcze. Czy naprawdę zmieniło się tak wiele, że dziś jesteśmy skłonni twierdzić, iż żyjemy w czasach absolutnie wygodnych, dostatnich i oświeconych? Moim zdaniem nie do końca, a na pewno nie wszyscy z nas. Zmieniła się nieco geografia nędzy, ale mechanizmy rządzące światem pozostają nadal te same. Czy możemy z głębokimi emocjami wpatrywać się w księżyc?

Nierówności jest więcej 

Obecny kontrast pomiędzy bogactwem a biedą jest tak ogromny, że uświadomienie sobie jego istnienia może doprowadzić do zwątpienia w nowoczesny świat. Ponad połowa światowego bogactwa jest w rękach zaledwie 1% całej populacji. Według raportu Boston Consulting Group globalne bogactwo znajduje się w rękach niewielkiej grupy ludzi. Nie trzeba wyjaśniać, jakie niebezpieczeństwo niesie to za sobą, tym bardziej,że według tego samego raportu  grupa najbogatszych w przyszłośći wzbogaci się jeszcze bardziej,przy czym istniejąca bieda będzie się pogłębiać.

43% globalnych aktywów finansowych znajduje sie w rękach gospodarstw domowych (głównie z USA i Japonii), 15 % światowego bogactwa to własność banków, 14% funduszy emerytalnych, a 12% to pieniądze ubezpieczycieli. Banki centralne są w posiadaniu 6%. Z  kolei z badań organizacji Oxfam wynika, że wrękach zaledwie 62 osób znajduje się tyle samo aktyw ile należy do najbiedniejszej połowy świata.(!) Nierówności pogłębiają się z roku na rok, przepaść między bogatymi i biednymi jest tak ogromna, że wyobrażenie jej sobie uruchamia myślenie abstrakcyjne. Bo jak można porównać, np. takiego Gates’a (majątek 79,2 mld. dolarów) z tymi, którzy muszą utrzymać się za mniej niż $1 dziennie?

Niewyobrażalne? To może jeszcze trochę więcej liczb: 18 tysięcy dzieci umiera codziennie z głodu lub niedożywienia, a 850 milionów ludzi idzie spać z pustym żołądkiem. Co siódma osoba na świecie nie jest dostatecznie odżywiona, aby móc prowadzić normalne, aktywne życie. Nędza to nie tylko głód, ale również brak warunków sanitarnych i higienicznych. To także brak pomocy medycznej i brak dostępu do wody, lub brak dostępu do czystej wody. Malaria, chroniczna biegunka, AIDS to tylko nieliczne z chorób, na które ludzie wciąż padają jak muchy. Brzmi jak opis świata sprzed kilkuset lat? A to przecież XXI wiek naszej wspaniałej cywilizacji.

Kiedy patrzymy na współczesny świat uderza nas ogrom nierównośći w rozwoju cywilizacyjnym i kulturowym. Warto zadać sobie pytanie, skąd się wzięły, jak polityka niektórych państw doprowadziła do obecnej dziś sytuacji. Po drugiej stronie biednego świata ludzie też cierpią na różne choroby, z których najgorszą chyba jest konsumpcjonizm prowadzący do nieekonomicznej diety mięsnej i plądrowania zasobów naturalnych. Nadwyżki żywnościowe przeznaczane są dla zwierząt, które potem zostają zjedzone przez ludzi.Według danych Światowej Organizacji Zdrowia ilość pokarmu roślinnego na świecie (w 90 proc. konsumowanego przez zwierzęta) wystarczyłaby na wyżywienie 17mld ludzi. Niezależne dane organizacji ekologicznych wskazują nawet na liczbę 27 mld.*

Nierówności ekonomiczne nie dotyczą jedynie najbiedniejszych krajów i całej reszty świata, ale są widoczne wszędzie. Zaklęty krąg biedy, z którego trudno sie wydostać, to pułapka współczesności. Wyobraźmy sobie, że mamy zamożnych rodziców, którzy na każdym kroku wspierają nas materialnie, zapewniają ciepły i czysty dom, pożywne jedzenie, posyłają nas do szkoły i na zajęcia, które rozwijają nasze talenty, wreszcie płacą za nasze studia, pomagają w kupnie mieszkania. A teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy jednym z ośmiorga dzieci bezrobotnych rodziców, których nie stać na zaspokojenie naszych podstawowych potrzeb dających poczucie bezpieczeństwa (własny kąt i pełny brzuch), nie mówiąc już o wyższym szczeblu edukacji. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z istnienia stypendiów, różnego rodzaju organizacji pomagającym biednym dzieciom i tego, że każdy może osiągnąć wiele, o ile naprawdę będzie tego chciał. Chodzi mi tylko o wskazanie tego istniejącego już dziesiątki, jeśli nie setki lat systemu społecznych hierarchii, z którego prawie nie sposób  się wybić nawet teraz. Co odróżnia dzisiejsze czasy, od tych, które minęły, to fakt, że dziś mamy tę iluzję, że wszyscy są sobie równi. Ok, przyznaję – i może to, że faktycznie czasami komuś uda przebić się przez ten mur (w takich momentach ludzie często podają nazwisko Billa Gates’a, ale ja mówię, że pochodzący z rodziny prawniczo-bankierskiej William Henry Gates III akurat nie jest dobrym przykładem wybicia społecznego). Już drugi raz wspominam Billa, nie pomyślcie, że się czepiam, tak jakoś sam przychodzi na myśl 😉

Co do zaśmieconych ulic pełnych żebraków oraz kalekich i chorych ludzi, o których mówi Aomame, moge powiedzieć tylko tyle, że ta fikcyjna japońska dziewczyna musiałaby przylecieć do, np. współczesnego Dublina, żeby zobaczyć, że stolica zachodniego, dobrze rozwiniętego kraju, też może tak wyglądać i to dziś. Nie wiem, czy Dublin, pomimo tego, że jest miastem wspaniałym, jest smutnym wyjątkiem na mapie europejskich dużych miast. Nie wiem, ilu z tych ludzi ulicy znalazło sie tam z wyboru. Tak- z wyboru- kiedy „polityka socjalna” wyprzedza mentalnie część narodu, większość społeczeństwa woli siedzieć na zasiłku niż iść do pracy. Są tacy, co do pracy nie pójdą nigdy, bo przecież na ulicy można zebrać dobrą dniówkę, a przy tym nie narobi się człowiek, jak w takim McDonaldzie.  Osobą kwestię stanowi heroinowy boom, który od lat 90.niszczy zieloną wyspę i widać to gołym okiem na dublińskich ulicach.

Co do wykorzystywania małych dziewczynek i małych chłopców można wspomnieć choćby o zacnej organizacji zwanej Kościołem Katolickim i to mogłoby być wszystko na temat. Jednak Kk to nie jedyna oaza pedofilii – zaraza ta szerzy się także w niedorozwiniętych (zwrot użyty celowo) regionach islamskich, gdzie religijny fundamentalizm zżera ludzkie mózgi. Śluby starców z nieletnimi dziewczynkami są na porządku dziennym i nikt nie potrafi się temu przeciwstawić. Prostytucja nieletnich nadal istnieje w wielu zacofanych krajach, my za to mamy galerianki.

Aomame wspomina tez o ciężkiej pracy i uciekaniu się do przemocy. Czy zjawiska te nie mają miejsca we współczesnym świecie? Wystarczy spojrzeć na organizację afrykańskich kopalnii diamentów i juz mamy odpowiedź! Kopalnie często są zamieniane w niewolnicze obozy pracy, po to aby jakieś damy z ‚Pierwszego Świata’ mogły zabłyszczeć kamyczkiem na przyjęciu dobroczynnym. Co do ‚zalegalizowanego niewolnictwa’ w krajach Trzeciego świata niemal milion dzieci pracuje w niegodziwych warunkach za wynagrodzenie, które ledwie pozwala wyżyć.

Jeżeli masz okazję czytać ten wpis na swoim laptopie, czy smartfonie, niezaprzeczalnie należysz do grupy szczęśliwców i nie mówię o tym, abyś poczuł się winny/winna. Chodzi tylko o to, aby mieć świadomość tego, w jakim świecie żyjemy – może wtedy uda nam się uczynić go choć odrobinę lepszym? Nie poprzez kliknięcie lajka na facebooku, ale przez coś prawdziwego, co uczynimy z czystej chęci czynienia dobra. Współczesne społeczeństwo jest wygodne. Nie lubimy sie martwić. Nie lubimy zdawać sobie sprawy z rzeczy, które mogą dla nas  być niewygodne, lub które mogą przysporzyć nam cierpienia. Coraz mniej potrafimy współczuć. Wymyślamy sobie za to problemy, które zastępują nam te, na które powiniśmy zwracać uwagę. Lubimy narzekać na zbyt wiele nadgodzin, na zbyt długie kolejki w supermaketach, na nudy w kolejnym sezonie ulubionego serialu, na cellulit, na szybko rozładowująca się baterię telefonu, na wolno buforujący się film, na drogi popcorn w kinie, na korki na drogach, na szczekającego psa sąsiada…

Czy świadomość tego wszystkiego sprawi, że następnym razem słuchając muzyki ze swjego ajfona i patrząc na księżyc, wdrygniecie się na myśl, że we współczesnym świecie są ludzie, którzy nie są w stanie oddawać się tym czynnościom z tak samo jak wy* wyrafinowaną przyjemnośćią?

* ‚wy’ odnosi się do ogółu,w którym zawiera się również autorka tego wpisu

 źródła: dw.com, forsal.pl, prezi.com, *republika.pl

 

Reklamy

Autor: refleksjeniesymetryczne

Z wykształcenia dziennikarka, polonistka i specjalistka od PR. Aktualnie zawodowo zajmuję się makijażem i niszowymi zapachami, co sprawia mi wielką frajdę. Poza malowaniem twarzy rysuję i udoskonalam swoje umiejętności graficzne. Piszę. Uwielbiam literaturę i ciężką muzykę. Moja słabość to dobre piwo, kino grozy i drogie kosmetyki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s