Komu potrzebny ten feminizm?

   Często słyszę, że feminizm w dzisiejszych czasach nie jest już potrzebny. Że skoro kobiety mają prawo głosu to wszystko gra. Że nikt nie zmusza ich do siedzenia w domu, że mogą robić karierę, rozwijać się i na równi z mężczyznami korzystać ze wszelkich dóbr, jakie oferuje świat. W końcu, że są ważniejsze rzeczy, którymi należy się zająć i że cały ten feminizm to rozdmuchiwanie problemów, których nie ma, nakręcanie społecznego napięcia i w ogóle to weź się feministko schowaj razem ze swoim cellulitem i włosami pod pachami (to ostateczny argument tych, co wiedzą lepiej czym jest feminizm).

Tak, ten wspaniały świat, w którym nie potrzebujemy feminizmu, jest dla kobiet istnym rajem. Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia więcej kobiet w wieku 15-44 lata umiera na świecie na skutek przemocy niż na raka, malarię czy w wypadkach drogowych.

W krajach takich jak Turcja akty przemocy to codzienność prawie wszystkich kobiet. To, że zostaniesz pobita, bo nosisz szorty, biegasz w parku, czy wracasz sama do domu to prawie pewnik. Jeśli masz trochę mniej szczęścia to zostaniesz na dokładkę zgwałcona. „Szczęście” najwyraźniej omija też kobiety w Indiach gdzie do tej pory panuje kultura patriarchalnej opresji i poza dziewiędziesięcioma trzema gwałtami dziennie dochodzi również do oblewania kobiet kwasem i podpaleń oraz do przymusowego usuwania ciąży, kiedy wiadomo, że ma sie urodzić dziewczynka. Ostatnio sporo słychać o internetowej kampanii #AintNoCinderella, w której hinduskie kobiety próbowały przeciwstawić się chorym, obyczajowym standardom. Nie jestem kopciuszkiem, nie muszę być w domu przed północą – kampania jest odzewem na słowa Bhattiego, polityka jednej z największych partii, który powiedział, że kobiety nie powinny znajdować się po północy poza domem jeśli nie chcą być zgwałcone. Typowe odwrócenie ról – to ofiara jest winna, bo szlaja się po nochach. Mnie wydaje się, że raczej należy zrobić coś z problemem gwałcicieli zamiast zamykać w domu kobiety, żeby nie kusiły swoją obecnością, ale co ja tam wiem. Słowa Bhattiego przypomniały mi inne słowa, które padły z ust tureckiego tym razem polityka, a który to stwierdził, że kobiety nie powinny publicznie głośno się śmiać, bo to nieprzyzwoite. Z jego złotych ust padło również retoryczne pytanie Gdzie są nasze dziewczęta, które lekko się rumienią, opuszczają głowy i odwracają wzrok, kiedy patrzymy im w twarz, stając się tym samym symbolem czystości? Pozwólcie, że nie skomentuję tego, bo musiałabym sięgnąć po słowa, których słownik porządnej polszczyzny nie zawiera. Oczywiście wiele Turczynek wirtualnie zaśmiało się premierowi w twarz #kahkaha. 

 

Choć co chwilę słyszymy medialne doniesienia na temat ilości gwałtów popełnianych w Indiach, problem ten nie dotyczy jedynie tamtego rejonu świata. W statystykach odotyczących aktów przemocy seksualnej niechlubny prym wiodą Grenada, Nikaragua, Kostaryka i…Szwecja. Trzeba nadmienić jednak, że szweckie prawo definiuje pojęcie gwałtu szerzej, stąd tak wysokie miejsce w statystykach. Faktem jest, że wiele kobiet doznających przemocy wciąż milczy. Problem przemocy seksualnej w Indiach jest bardziej widoczny od 2012 roku, kiedy zgwałcona kobieta pochodząca z dobrze sytuowanej rodziny przerwała tamę milczenia. Kobiety zaczęły zgłaszać się na policję coraz mniej bojąc się stygmatyzacji.

Inną kwestą jest bagatelizowanie problemu – bo przecież to tylko gwałt. W Kenii za brutalny gwałt na szesnastoletniej dziewczynce sprawcy zostali ukarani…skoszeniem trawnika. Bezkarność może ośmielać do przemocy. Oczywiście kobieta jest sama sobie winna – bo jeśli spożywała alkohol, nosiła krótką spódnicę, czy znajdowała się sama w nocy poza domem, to nie może być kobietą „porzadną” stąd zasłużyła sobie na to, co ją spotkało. Nie dopatrujcie się tutaj sarkazmu – to tok myślenia wielu sędziów, którzy uniewinniają gwałcicieli. Codziennie tysiące kobiet jest bitych, gwałconych, poniżanych. Wielu z nich odmawia się prawa do godnego życia i decydowania o własnym losie. Wiele z nich nie ma pojęcia, że można życ inaczej – żyć bez strachu.

To wszystko dzieje się i dziać się będzie dopóki panować będzie przekonanie, że kobiety nic nie znaczą. I tu na początek przyda nam się ten cholerny feminizm. 

 

_97264267_mediaitem97264266

World coming down

Pozwoliłam sobie pożyczyć tytuł płyty mojego ukochanego zespołu Type 0 Negative, aby w wielkim skrócie skreślić kilka słów o tym, dlaczego uważam, że dzisiajszy świat jest popieprzony. Oto moja lista bólu, żalu i niedowierzania, a zarazem powody, dla których chyba nigdy nie będę miała odwagi wydać na ten świat dzieci:

  • Coraz bardziej widoczny podział świata na ten ważny i nieważny przejawiający się m.in tym, że o wielu zbrodniach (choćby Syria, Palestyna, Algeria, Tadżykistan ) w głównych mediach nie usłyszysz
  • Terroryzm to już nie tylko wiadomości z dalekiego świata, a coś, co w każdej chwili może się zdarzyć na naszym podwórku
  • Ponad trzydzieści toczących się aktualnie wojen i konfliktów zbrojnych
  • Bliski Wschód rozpieprzony w politycznych gierkach „wielkich” tego świata
  • Pogrążona w biedzie i niekończących się wojnach Afryka
  • Pogłębiający się ekstremizm religijny i oraz częstsze zbrodnie popełniane w imię Allaha
  • Przepaść pomiędzy bogatymi i biednymi poszerza się z dnia na dzień
  • Najbardziej wpływowymi państwami świata rządzą psychopaci (choćby Rosja)
  • Na czele najpotężniejszego państwa świata stoi burak, homofob i rasista(w jednej osobie)
  • Hipokryzja na szczeblach najwyższej władzy sięga tego poziomu, że zbrodnicza organizacja jaką jest ISIS (oby zgnili za życia) istnieje za przyzwoleniem rządzących tym światem
  • W wielu „cywilizowanych i demokratycznych” krajach wciąż można być ukaranym za obrazę uczuć religijnych (WTF!)
  • W wielu krajach Europy nieroby, ćpuny i żule żyją z socjalnych zasiłków na koszt ciężko pracujących ludzi, którzy w podatkach oddają nawet do 50% swoich dochodów
  • ‚Gwiazdy’ chujowego popu zarabiają więcej niż ludzie nauki, czy medycyny którzy pracują nad ratowaniem świata i ludzkiego życia
  • Ikoną współczesnych nastolatków jest wypełniona silikonem laska, która popularność zdobyła obciąganiem na oczach całego (internetowego) świata
  • Pokojową nagrodę Nobla dostał facet, który wszczął kilka wojen, literacką dla odmiany całkiem dobry muzyk, ale literat przeciętny
  • Dla przeciętnego młodego człowieka wyznacznikiem wartości są instagramowe lajki
  • uzdolnienii artyści muszą pracować w McDonaldach, ewentualnie malować portrety na ulicach, aby przeżyć, gdy tymczasem „artysta”, który wystawia na widok publiczny swoje rozbebeszone łóżko usłane brudną pościelą i zużytymi tamponami zgarnia za to tysiące dolarów
  • Metalowe zespoły, których głównym ‚grzechem’ jest zazwyczaj ateizm mają problemy z występami i radykalnymi katolickimi ruchami (patrz:Polska), natomiast księża pedofile za swoje zbrodnie przenoszeni są jedynie do innej parafii
  • Panteon bogów tego świata to bardzo często  marni aktorzy, nędzni grajkowie i gwiazdki robiące karierę ‚na dupie’, natomiast wartościowi twórcy nazywani są ‚alternatywą’
  • Nie wiemy nic o ludziach, którzy na co dzień czynią dobro (czy to w organizacjach charytatywnych, czy poprzez działalność na rzecz rozwoju nowoczesnych technologii i nauki) bo po prostu o nich nie słyszymy- nie jest to temat nośny medialnie
  • Idolami nastolatków są celebryci o IQ meduzy
  • Koścół Katolicki jako jedna z najbardziej zbrodniczych instytucj, która powinna być zdelegalizowana w takiej formie, w jakiej istnieje dzisiaj, nadal stoi ponad prawem
  • dyskryminacja rasowa, dyskryminacja kobiet i mniejszości seksualnych to chleb powszedni nawet w państwach rozwiniętych
  • ludzie spędzają coraz wiecej czasu w świecie wirtualnym niż realnym (smutek)
  • Wyznacznikiem statusu społecznego są pieniądze – nie osiągnięcia intelektualne, czy artystyczne
  • Wielu ludzi nie zna pojęcia ‚ekololgia’ dlatego świat coraz bardziej wygląda jak jeden wielki śmietnik
  • masowe zabijanie zwierząt i okrutny sposób, w jaki ludzie je traktują to chyba największa i najsmutniejsza zbrodnia, jakiej ludzie kiedykolwiek się dopuścili

Wybaczcie ten brak pozytywów przy takiej pięknej niedzieli (u mnie wiosna na całego), ale musiałam wyrzucić z siebie tę żółć. Moja lista jest listą otwartą wkurwów na ten świat, możecie dokładać swoje bolączki.

Pozdrawiam!

 

O mężczynach, którzy nienawidzą kobiet.

Czasami kiedy czytam artykuły w internecie łapię się na tym, że sprawdzam, czy niektóre z nich nie są zwyłym trollowaniem. Tak było w przypadku czytania wywiadu, w którym Roman Rogowiecki na pytanie, czy kobietom na rynku muzycznym jest trudnej odpowiedział: Pewnie jest im trudniej, bo mają geny, które kierują je w stronę matkowania i to przeszkadza w rozwoju ich kariery. Najbardziej żaląca się na duchy przeszłości jest Tori Amos. Czy ja wiem, czy to jest dobre? Jednak facet potrafi napisać sobie piosenkę, z której coś wynika. Kobieta ma jednak te skłonności do rozpamiętywania nieszczęść, które ją spotkały.  Równie trudno było mi uwierzyć w  prawdziwość słów skrzeczącego pana znanego pod pseudonimem Grabaż, który stwierdził, że Kobiety i rock’n’roll nie idą w parze. Rock’n’roll to sprawa typowo męska. Musisz zachować rewolucyjną czujność. Kobieta ją osłabia – tłumaczy. Na co nam baba? (śmiech) Co ona miałaby robić? Gotować? Wszędzie tam, gdzie pojawia się kobieta, zaczynają się konflikty. To oczywiste. 

yhhhh…że co?

Kobiety nie potrafią napisać piosenki, z której coś wynika bo ich geny zawracają je od wielkich spraw w  kierunku matkowania i gotowania. To bardzo krzywdzące. Owszem, kobiet w muzyce jest mniej, ale nie z powodu braku predyspozycji, a raczej przez ten wlekący się za nimi od wieków welon powinności, który niestety jeszcze nie odpadł. Nie dotyczy to tylko muzyki. Pamiętajmy, że od początku powstania ruchu wyzwolenia kobiet wcale nie minęło tak wiele czasu, a poza tym, miejmy na uwadze to, że nie jest tak łatwo przebić się przez szowinistyczny mur, za którym zanajduje się rynek i muzyczny i literacki i filmowy. Uwielbiam kiedy ktoś wyskakuje z hasłem: „No dobra, skoro kobiety są tak samo zdolne jak mężczyźni, to dlaczego mniej kobiet dostało a) Nobla b) Pulitzera c) Nike? Otóż dlatego, że przez długie lata dostęp kobiet chociażby do edukacji był mocno utrudniony. Kiedy kobietom pozwolono wreszcze studiować na uniwersytetach nie mogły one, tak jak mężczyźni, wybrać dowolnego kierunku studiów! A od momentu, w którym to się zmieniło nie upłynęło wcale tak dużo czasu. Spójrzmy na nasze babcie, na nasze mamy – w wielu domach do tej pory panuje „tradycyjny” podział ról. Skoro kobiety nadal są wychowywane w ten sposób, od małego uczone, że ich powołaniem jest troska o męża i dzieci, nie w głowie im myśleć o jakiejkolwiek karierze. Co innego mężczyźni, którym się pobłaża i którzy mogą sobie na więcej pozwolić, bo nie mają na głowie wszystkich tych spraw, z którymi rock’nroll nie idzie w parze 😉

Maciej Maleńczuk, kolega Grabaża z branży muzycznej wydaje się mieć podobne zdanie na temat kobiet: Kobieta musi być piękna. Intelekt to rzecz drugorzędna. Piękna i nic więcej. Prawdziwe piękno wynika tylko ze środka.

Uważam, że w etapie ewolucji kobiety same ustawiły się w podrzędnej roli, ponieważ to są małe cwaniary. Mamią mężczyznę makijażem, perfumami, a wszystko po to, żeby go ogłupić, a potem przejąć jego konto, dom, dzieci, pozbawić go wszystkiego i na koniec jeszcze powiedzieć, że jest draniem i do niczego się nie nadaje. To jest prostytucja rozwinięta na szeroką skalę i najdroższa dziwka jest tańcza od kobiety, z którą mężczyzna się zwiąże na stałe. Masz żonę, to płać, bo zachciało ci się z nią przespać. Teraz jest tak, że kiedy tylko w małżeństwie się nie układa, baba zaraz zabiera dzieci. Potem szybko znajduje sobie jakiegoś gacha, dzieci muszą się na to patrzeć, a ojciec bulić, żeby mogła z tamtym sobie uwić gniazdko. Każda żona to dziwką, a małżeństwo to zinstytucjonalizowana prostytucja.

Cóż, jeżeli Maleńczuk miał szczęście tylko do kobiet, które widzą w nim jedynie osła do wydojenia, świadczy o tym, że poza finansowym wsparciem ma mało do zaoferowania.

Wykluczenie znaczena kobiet w szeroko pojętej twórczości odbija się w dzieleniu literatury na normalną i tzw. kobiecą. Co to w ogóle znaczy?! Nienawidzę takiego podejścia, w którym walory intelektu segreguje się według płci! ( Pisałam już o tym tutaj “Kobiece” sprawy ). Niestety jeszcze często można spotkać się z opinią, że pisarki to grafomanki, które produkują tony tkliwych historyjek dla innych, też rozmemłanych romantyzmem, histeryczek.(Myślicie, że dlaczego „J.K.” Rowling ? Bo Joanne Rowling nie sprzedałaby tyle, co domyślny James, czy John). Literatura pisana przez kobiety, tak samo jak ta pisana przez mężczyzn, może być dobra lub zła, ale na pewno nie ma płci.  Niestety do twórczości kobiet nadal podchodzi się w sposób tendencyjny. Jakiś czas temu na Booklist pojawił się ranking dziewięciu najładniejszych polskich pisarek. Tak, bo w przypadku kobiet liczy się to, która jest ładniejsza! Smutek i żenada.

Zastanawiam się czy przeciętny  Janusz, który gardzi ‚babską’ literaturą, miał styczność z twórczością pań znajdujących się na poniższych zdjęciach?

Reżyserka i pisarka Miranda July powiedziała kiedyś , że istnieje pewien rodzaj wstrętu powiązanego z kobietami, który moim zdaniem ma swoje podłoże w mizoginii. Ma to z pewnością związek z tym, że aktorki i reżyserki nie powinny się starzeć. Okres, w którym kobieta może cieszyć się władzą i zachwycać, jest naprawdę krótki. Kiedy kobieta zabiera się za tworzenie rzeczy, powstaje obawa, nie dlatego, że ma to być farsa, ale ze względu na to, że odbiorca spodziewa się czegoś denerwującego i żenującego. Wyobraź sobie Spike’a Jonze’a, braci Duplass, Wesa Andersona – czy mogę czuć się na równi z nimi? Może i zdarzy im się stworzyć klapę, ale nigdy nie doznają uczucia wstrętu. 

Kobiety wciąż walczą o swoje miejsce w wielu sferach życia publicznego. Wcale nie jest tak, jak niektórym się wydaje, że po uzyskaniu równouprawnienia wszystko nagle wskoczy na swoje miejsce. Nie, równouprawnienie to długi proces, który wymaga czasu i społecznego zrozumienia zarówno u mężczyzn jak i samych kobiet.

 

Odkłamywanie rzeczywistośći

„(…)Ale to były okrutne czasy. Ponad połowa dzieci umierała na choroby zakaźne i z niedożywienia, zanim zdążyła dorosnąć.Ludzie padali jak muchy na chorobę Heinego-Medina, gruźlicę, ospę, czy odrę. Wśród pospólstwa mało kto dożywał czterdziestki. Kobiety rodziły wiele dzieci, mając trzydzieści lat traciły zęby i wyglądały jak stare babcie. Chcąc przeżyć ludzie musieli niejednokrotnie uciekać się do przemocy. Nawet małe dzieci zmuszane były do ciężiej pracy, która zniekształcała im kości, prostytucja małych dziewczynek była na porządku dziennym. I małych chłopców. Wielu ludzi żyło nie mogąc zaspokoić podstawowych potrzeb życiowych w świecie, w którym brakowało było miejsca na wrażliwość czy bogactwo duszy. Ulice miast były pełne ludzi kalekich, żebraków i przestępców. I prawdopodobnie tylko nieliczni mogli z głębokimi emocjami wpatrywać się w księżyc, interesować się sztukami Szekspira czy wsłuchiwać się w piękną muzykę Dowlanda.” – Aomame do Starszej Pani  (Haruki Murakami „1Q84”)

cover-art-1q84
1Q84

Ten fragment z cudownej powieści Murakamiego 1Q84 odnosi się do okresu sprzed kilkuset lat, a wypowiada go bohaterka podczas rozmowy na temat muzyki i księżyca.Choć postać Aomame urzekła mnie całkowicie, w tym miejscu musiałabym sie z nią chyba pokłócić. Fragment skłonił mnie do „przemyślenia rzeczywistości” raz jeszcze. Czy naprawdę zmieniło się tak wiele, że dziś jesteśmy skłonni twierdzić, iż żyjemy w czasach absolutnie wygodnych, dostatnich i oświeconych? Moim zdaniem nie do końca, a na pewno nie wszyscy z nas. Zmieniła się nieco geografia nędzy, ale mechanizmy rządzące światem pozostają nadal te same. Czy możemy z głębokimi emocjami wpatrywać się w księżyc?

Nierówności jest więcej 

Obecny kontrast pomiędzy bogactwem a biedą jest tak ogromny, że uświadomienie sobie jego istnienia może doprowadzić do zwątpienia w nowoczesny świat. Ponad połowa światowego bogactwa jest w rękach zaledwie 1% całej populacji. Według raportu Boston Consulting Group globalne bogactwo znajduje się w rękach niewielkiej grupy ludzi. Nie trzeba wyjaśniać, jakie niebezpieczeństwo niesie to za sobą, tym bardziej,że według tego samego raportu  grupa najbogatszych w przyszłośći wzbogaci się jeszcze bardziej,przy czym istniejąca bieda będzie się pogłębiać.

43% globalnych aktywów finansowych znajduje sie w rękach gospodarstw domowych (głównie z USA i Japonii), 15 % światowego bogactwa to własność banków, 14% funduszy emerytalnych, a 12% to pieniądze ubezpieczycieli. Banki centralne są w posiadaniu 6%. Z  kolei z badań organizacji Oxfam wynika, że wrękach zaledwie 62 osób znajduje się tyle samo aktyw ile należy do najbiedniejszej połowy świata.(!) Nierówności pogłębiają się z roku na rok, przepaść między bogatymi i biednymi jest tak ogromna, że wyobrażenie jej sobie uruchamia myślenie abstrakcyjne. Bo jak można porównać, np. takiego Gates’a (majątek 79,2 mld. dolarów) z tymi, którzy muszą utrzymać się za mniej niż $1 dziennie?

Niewyobrażalne? To może jeszcze trochę więcej liczb: 18 tysięcy dzieci umiera codziennie z głodu lub niedożywienia, a 850 milionów ludzi idzie spać z pustym żołądkiem. Co siódma osoba na świecie nie jest dostatecznie odżywiona, aby móc prowadzić normalne, aktywne życie. Nędza to nie tylko głód, ale również brak warunków sanitarnych i higienicznych. To także brak pomocy medycznej i brak dostępu do wody, lub brak dostępu do czystej wody. Malaria, chroniczna biegunka, AIDS to tylko nieliczne z chorób, na które ludzie wciąż padają jak muchy. Brzmi jak opis świata sprzed kilkuset lat? A to przecież XXI wiek naszej wspaniałej cywilizacji.

Kiedy patrzymy na współczesny świat uderza nas ogrom nierównośći w rozwoju cywilizacyjnym i kulturowym. Warto zadać sobie pytanie, skąd się wzięły, jak polityka niektórych państw doprowadziła do obecnej dziś sytuacji. Po drugiej stronie biednego świata ludzie też cierpią na różne choroby, z których najgorszą chyba jest konsumpcjonizm prowadzący do nieekonomicznej diety mięsnej i plądrowania zasobów naturalnych. Nadwyżki żywnościowe przeznaczane są dla zwierząt, które potem zostają zjedzone przez ludzi.Według danych Światowej Organizacji Zdrowia ilość pokarmu roślinnego na świecie (w 90 proc. konsumowanego przez zwierzęta) wystarczyłaby na wyżywienie 17mld ludzi. Niezależne dane organizacji ekologicznych wskazują nawet na liczbę 27 mld.*

Nierówności ekonomiczne nie dotyczą jedynie najbiedniejszych krajów i całej reszty świata, ale są widoczne wszędzie. Zaklęty krąg biedy, z którego trudno sie wydostać, to pułapka współczesności. Wyobraźmy sobie, że mamy zamożnych rodziców, którzy na każdym kroku wspierają nas materialnie, zapewniają ciepły i czysty dom, pożywne jedzenie, posyłają nas do szkoły i na zajęcia, które rozwijają nasze talenty, wreszcie płacą za nasze studia, pomagają w kupnie mieszkania. A teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy jednym z ośmiorga dzieci bezrobotnych rodziców, których nie stać na zaspokojenie naszych podstawowych potrzeb dających poczucie bezpieczeństwa (własny kąt i pełny brzuch), nie mówiąc już o wyższym szczeblu edukacji. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z istnienia stypendiów, różnego rodzaju organizacji pomagającym biednym dzieciom i tego, że każdy może osiągnąć wiele, o ile naprawdę będzie tego chciał. Chodzi mi tylko o wskazanie tego istniejącego już dziesiątki, jeśli nie setki lat systemu społecznych hierarchii, z którego prawie nie sposób  się wybić nawet teraz. Co odróżnia dzisiejsze czasy, od tych, które minęły, to fakt, że dziś mamy tę iluzję, że wszyscy są sobie równi. Ok, przyznaję – i może to, że faktycznie czasami komuś uda przebić się przez ten mur (w takich momentach ludzie często podają nazwisko Billa Gates’a, ale ja mówię, że pochodzący z rodziny prawniczo-bankierskiej William Henry Gates III akurat nie jest dobrym przykładem wybicia społecznego). Już drugi raz wspominam Billa, nie pomyślcie, że się czepiam, tak jakoś sam przychodzi na myśl 😉

Co do zaśmieconych ulic pełnych żebraków oraz kalekich i chorych ludzi, o których mówi Aomame, moge powiedzieć tylko tyle, że ta fikcyjna japońska dziewczyna musiałaby przylecieć do, np. współczesnego Dublina, żeby zobaczyć, że stolica zachodniego, dobrze rozwiniętego kraju, też może tak wyglądać i to dziś. Nie wiem, czy Dublin, pomimo tego, że jest miastem wspaniałym, jest smutnym wyjątkiem na mapie europejskich dużych miast. Nie wiem, ilu z tych ludzi ulicy znalazło sie tam z wyboru. Tak- z wyboru- kiedy „polityka socjalna” wyprzedza mentalnie część narodu, większość społeczeństwa woli siedzieć na zasiłku niż iść do pracy. Są tacy, co do pracy nie pójdą nigdy, bo przecież na ulicy można zebrać dobrą dniówkę, a przy tym nie narobi się człowiek, jak w takim McDonaldzie.  Osobą kwestię stanowi heroinowy boom, który od lat 90.niszczy zieloną wyspę i widać to gołym okiem na dublińskich ulicach.

Co do wykorzystywania małych dziewczynek i małych chłopców można wspomnieć choćby o zacnej organizacji zwanej Kościołem Katolickim i to mogłoby być wszystko na temat. Jednak Kk to nie jedyna oaza pedofilii – zaraza ta szerzy się także w niedorozwiniętych (zwrot użyty celowo) regionach islamskich, gdzie religijny fundamentalizm zżera ludzkie mózgi. Śluby starców z nieletnimi dziewczynkami są na porządku dziennym i nikt nie potrafi się temu przeciwstawić. Prostytucja nieletnich nadal istnieje w wielu zacofanych krajach, my za to mamy galerianki.

Aomame wspomina tez o ciężkiej pracy i uciekaniu się do przemocy. Czy zjawiska te nie mają miejsca we współczesnym świecie? Wystarczy spojrzeć na organizację afrykańskich kopalnii diamentów i juz mamy odpowiedź! Kopalnie często są zamieniane w niewolnicze obozy pracy, po to aby jakieś damy z ‚Pierwszego Świata’ mogły zabłyszczeć kamyczkiem na przyjęciu dobroczynnym. Co do ‚zalegalizowanego niewolnictwa’ w krajach Trzeciego świata niemal milion dzieci pracuje w niegodziwych warunkach za wynagrodzenie, które ledwie pozwala wyżyć.

Jeżeli masz okazję czytać ten wpis na swoim laptopie, czy smartfonie, niezaprzeczalnie należysz do grupy szczęśliwców i nie mówię o tym, abyś poczuł się winny/winna. Chodzi tylko o to, aby mieć świadomość tego, w jakim świecie żyjemy – może wtedy uda nam się uczynić go choć odrobinę lepszym? Nie poprzez kliknięcie lajka na facebooku, ale przez coś prawdziwego, co uczynimy z czystej chęci czynienia dobra. Współczesne społeczeństwo jest wygodne. Nie lubimy sie martwić. Nie lubimy zdawać sobie sprawy z rzeczy, które mogą dla nas  być niewygodne, lub które mogą przysporzyć nam cierpienia. Coraz mniej potrafimy współczuć. Wymyślamy sobie za to problemy, które zastępują nam te, na które powiniśmy zwracać uwagę. Lubimy narzekać na zbyt wiele nadgodzin, na zbyt długie kolejki w supermaketach, na nudy w kolejnym sezonie ulubionego serialu, na cellulit, na szybko rozładowująca się baterię telefonu, na wolno buforujący się film, na drogi popcorn w kinie, na korki na drogach, na szczekającego psa sąsiada…

Czy świadomość tego wszystkiego sprawi, że następnym razem słuchając muzyki ze swjego ajfona i patrząc na księżyc, wdrygniecie się na myśl, że we współczesnym świecie są ludzie, którzy nie są w stanie oddawać się tym czynnościom z tak samo jak wy* wyrafinowaną przyjemnośćią?

* ‚wy’ odnosi się do ogółu,w którym zawiera się również autorka tego wpisu

 źródła: dw.com, forsal.pl, prezi.com, *republika.pl