Pisokracja i kiełbasa

Jestem zwykłym człowiekiem, więc polityka mnie brzydzi. Był czas, kiedy brzydziła nieco mniej, wtedy nawet napisałam pracę magisterską poświęconą Palikotowi (tak, oczywiście, że teraz trochę się wstydzę). Poza tym epizodycznym zauroczeniem świńskim ryjem i sztucznym kutasem, zawsze zbierało mi się na większe lub mniejsze wymioty przy jakiejkolwiek styczności z sejmowymi gadającymi głowami. Ot, taka zwyczajna ludzka reakcja na usankcjonowane kurewstwo. Myślę, że większość z nas ma tak samo i większości z nas po prostu chce się rzygać na widok poniektórych facjat z lewej jak i prawej strony politycznej sceny. Ale stanu, do jakiego doprowadza mnie to, co dzieje się w Polsce obecnie, nie da się zobrazować żadnymi wymiotnymi metaforami. To już nie jest taki zwykły obywatelski wkurw. Przyznaję, że jestem po protu przerażona.


Populistyczna partia zacofanych dewotów jaką jest PiS na naszych oczach gwałci to, w co od niecałych trzydziestu lat staramy się wierzyć jako w demokrację. Pomimo tego, że demokracja ta jest jeszcze raczkująca i niedoskonała to i tak jest to właściwie najlepszy ustrój, jaki mieliśmy. Jeżeli weźmiemy pod uwagę cały syf, jaki miał miejsce po odzyskaniu przez Polskę niepodległości prawie sto lat temu, możemy śmiało powiedzieć, że od lat 90. XX wieku naprawdę było OK (Nie mówię, że rewelacyjnie-po prostu OK). Niestety to, co dla wielu współczesnych ludzi jest oczywistym wyznacznikiem sprawnie działającego państwa, czyli idee wolności, równości, niezawisłości czy świeckości, ma się nijak do „wartości” wyznawanych przez tych, którzy obecnie dzierżą władzę. Jest mi jednocześnie wstyd, jestem wściekła i boję się o to, jak w przysłości będzie wyglądał nasz kraj.


Blokowanie mównicy sejmowej (wolność słowa vs. PiS 0:1) i zamieszanie jakie przez to powstało podczas głosowania nad budżetem, kariery na kształt tej Nikodema Dyzmy (nie tylko Misiewicz!), pokątne zmiany prawie 90% dowódców Sztabu Generalnego polskiej armii, powołanie nowego ministra środowiska, który lubuje się w wycinaniu lasów i zabijaniu zwierząt, całkowita kontrola publicznych mediów na sposób „rosyjski” to tylko wierzchołek góry lodowej. PiS krok po kroku wprowadza kaczynizm, a w tym ustroju nie ma mejsca na prawdę. W tym ustroju pisze się nowe podręczniki do historii zaprzeczające rzeczywistości. Pomija się istotne fakty (choćby ostatni rekordowy finał WOŚP), które nie są władzy na rękę i tworzy nowe na potrzeby swej chorej demagogii. Tworzy się chore programy w stylu 500+, aby dopieścić patologiczną i pasożytniczą klasę społeczną, która w zamian chętnie odda swój głos w następnych wyborach. Łoży się niebotyczne sumy na szemrane organizacje parszywca księdza Rydzyka, natomiast żałuje zastrzyku finansowego tam, gdzie naprawdę tego potrzeba (choćby służba zdrowia). Rozpierdziela się w proch sądownictwo. Straszy uchodźcami i wspiera swojską łobuzerkę w postaci łysych, niedouczonych dresiarskich „patriotów”. Smoleńsk i kurwa, Smoleńsk. Ile moża?

Nie sposób nie pominąć w tym wszystkim creme de la creme pisowskich zastępów z zakompleksionym Kaczyńskim na czele, zacofanym ministrem zdrowia i jego zgodą na klauzulę sumienia, równie wsteczną hipokrytką Pawłowicz, która jako stara i bezdzietna panna neguje wartość ludzi, którzy zupełnie nie po katolicku nie chcą dzieci i małżeństwa. Wreszcie, nie można zapomnieć o moim ulubionym ogarniętym paranoją Macierewiczu, u którego szaleństwo w oczach jest większe niż to oskarowe u Hopkinsa w Milczeniu Owiec. A, jest jeszcze Ziobro, niesprawiedliwy minister sprawiedliwości, który sam powinien stanąć przed Trybunałem Stanu i Kamiński, który zamiast na więziennej pryczy jakimś cudem wylądował na stanowisku ministra.

Mnie osobiście podoba się świat cyklistów, wegetarian i źródeł odnawialnej energii (lol). Nawet jeśli stoją one w sprzeczności z tradycyjnym „polskimi wartościami” (swoją drogą kto dał pisowcom monopol na „polskie wartości” i na patriotyzm?). Nie każdy Polak wiesza na ścianie krzyż i wpierdala kiełbasę. Mnie zapach kiełbasy przyprawia o mdłości, zupełnie jak smród autokracji i ciemniactwa.

lech-kaczynski_317

Nie mam podsumowania dla tego wpisu, mam tylko prośbę: proszę, w następnych wyborach głosujcie tak, aby ci pomyleńcy zniknęli.

Reklamy

Feminizm szminki i cellulitu

 

Chciałam sprawdzić co pokażą mi google kiedy wpiszę w wyszukiwarkę słowo feministka i wiecie co? Tak jak się pewnie domyślacie to, co ukazało się moim oczom było zbiorem zdjęć pań o wątpliwym powabie, w większości ze sporą otyłością oraz kretyńskich memów wyśmiewających feminizm. A więc to tak – feministka nie może być ładna.

Dziewczyna mojego znajomego nie goli się. Na swoim blogu wrzuca zdjęcia, na których pokazuje swoje tak niepasujące do współczesnych standardów piękna zdjęcia. Jest z nich zadowolona i jest ok. Pamiętam też inną blogerkę, która przestała golić nogi, ale jej brwi były zawsze idealnie wydepilowane…                                                                                          Na wielu innych feministycznych blogach spotykam się z wpisami traktującymi o tym, że wizerunek kobiecego ciała zakorzeniony w naszej kulturze nie ma nic wspólnego z tym, jakie to ciało jest naprawdę. Bo mamy włosy. Cellulit. Talie szersze niż 60 cm. Obwisłe piersi. Rozumiem to. Rozumiem to, ale…

Przecież wszyscy wiemy, jakie ciało jest naprawdę i od wieków próbujemy zrobić coś, aby lepiej się w nim czuć! To oczywiste, że człowiek wcale nie jest najpiękniejszym zwierzęciem – taka trochę łysa małpa, nic dziwnego więc, że od niepamiętnych czasów starał się trochę ten swój wizerunek podrasować. A to jakaś ładna szmatka, peruczka, szmineczka. I dotyczyło to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Zresztą kwestia niechcianego owłosienia też przecież dotyczy obu płci – na nieogolone kobiece nogi patrzymy w ten sam sposób, co na owłosione męskie plecy! Choć więc rozumiem cały ten zamęt wokół kobiecego nieogolonego łona, wychwalania cellulitu i boczków wydaje mi się,  że większość kobiet mając do wyboru być nieatrakcyjną feministką a atrakcyjną feministką  wybrałaby to drugie. Bo taka po prostu nasza natura – ego che zawsze dobrze wyglądać i mieć rację. No właśnie, słychać dużo ostatnio o tym, jak wzbiera trzecia fala feminizmu, który nie jest już feminizmem jaki znaliśmy do tej pory. Jeśli chodzi o mnie to czasami wydaje mi się, że niektórzy próbują na siłę przyklejać łatki tam gdzie jest to niepotrzebne. Więc jak to jest – czy nosząc makijaż i szpilki sprzeniewierzamy się feminizmowi? Otóż według zwolenniczek femizizmu szminkowego to właśnie wygląd jest jednym z elementów kobiecej siły. Ta Atrakcyjność przez duże A. Wydaje mi się, że w dużej części jest to zapewne odpowiedź na stereotyp „brzydkiej feministki”. Upraszczając – czy to, że jestem atrakcyjna zewnętrznie niweluje w jakiś sposób to, że wierzę w feministyczne ideały? Jasne,że nie. Trochę mnie wnerwiają te dywagacje bo znów wszystko kręci się wokół wyglądu, jakby to było centralnym punktem kobiecego wszechświata. Czy nie można do kwestii wyglądu podejść w normalny sposób i zacząć go traktować  tylko jako tylko jedną z wielu innych cech, z jakich składa się człowiek? Czy to, że robię makijaż od razu czyni mnie zniewoloną przez męski świat, bo najwidoczniej chcę się przypodobać samcom? Czy zaprzeczeniem tego musi być nowo wymyślona formuła femizmu, bo zamiast przyznać, że Tak, chcę dobrze wyglądać, wymyśla się wymówki, że to przecież z pobudek feministycznych. Ten punkt widzenia można jeszcze zrozumieć, ale dla mnie kompletnym hardkorem jest wymysł tzw. stiletto feminism, który akceptuje w swoich ramach sugestywne podkreślanie seksualności (dla przykładu mówimy to np. o pracy striptizerki). Cóż, chyba ktoś tu zapomniał o długoletniej walce feminizmu z uprzedmiotowieniem kobiet.

Według mnie nieumalowana i nieogolona babka z lekką nadwagą jak i wylaszczona na maksa Beyonce są takimi samymi feministkami. To jak wyglądasz nie ma znaczenia -znaczenie ma to jakim jesteś człowiekiem.

Piękno nie ma wieku

 

Gloryfikacja młodości osiąga szczyty absurdu do tego stopnia, że często słyszy się z ust trzydziestokilkulatków, że są na coś”za starzy”. Rzeczywiście, gdybyśmy spojrzeli na świat przez pryzmat mediów, czy  popularnych portali społecznościowych moglibyśmy pomyśleć, że życie kończy się, gdy przestajemy być dwudziestolatkami. Tymczasem życie trwa i wielu z nas zauważa, że prawdziwa frajda zaczyna się po trzydziestce, kiedy przecież wiele spraw mamy już ułożonych. To powszechny kult perfekcyjności przeszkadza nam w stuprocentowym odczuwaniu szczęścia – patrzymy na na te nie przekraczające 25 lat bóstwa instagrama i zaczynamy czuć się ze sobą źle. Żniwo zbierają wszyscy ci, którzy mogą zarobić na botoksie, wypełniaczach i wszelkiego rodzaju ‚eliksirach młodości’. A wystarczy uświadomić sobie oczywistą rzecz- piękno nie ma wieku.


Wspaniała kampania polskiej firmy Bohoboco z Heleną Nurowicz wywarła na mnie ogromne wrażenie. 81-letnia aktorka wygląda rewelacyjnie pomimo tego, że nie jest nafaszerowana wypełniaczami i wcale nie próbuje na siłę zamaskować zmarszczek i siwych włosów. Brawa dla Bohoboco.

perfumy-bohoboco-helena-norowicz-381885-gallery_600

bohoboco_aw15_web-08


Iris Apfel to człowiek legenda. 95-latka jest chodzącą inspiracją dla wielu innych ludzi. Udowadnia, że starość nie jest okresem, w którym powinniśmy spocząć na laurach i wyczekiwać śmierci. Nie, starość to okres, w którym jesteśmy mądrzejsi, bardziej dojrzali i potrafimy naprawdę cieszyć się życiem. Fakt, mamy siwe włosy i zmarszczki na twarzy, ale co z tego? Nadal możemy być ikoną mody!

I tak jak Dalphne Selfe,  Carmen Dell’Orefice i Maye Musk nadal możemy być zachwycającymi modelkami!

maye-musk
Maye Musk

Ernestine Shepherd jest żywym przykładem tego, że z życia można wyciskać wszystko na maksa w każdym wieku. Pani na poniższym zdjęciu ma 8o lat…

ernestine-shephers


Alessandro Manfredini, czyli rodzynek na deser. Pan, któremu do starości wprawdzie daleko, bo ma zaledwie coś pod pięćdziesiątkę. Czyż nie wygląda lepiej niż nejeden dwudziestolatek? 😉


Nie dajmy sobie wmówić, że istnieją granice wieku. Nigdy nie jesteś zbyt stary na tatuaż, czy cudaczny strój. Możesz dobrze się  bawić mając lat osiemnaście jak i sześćdziesiąt. Nigdy nie jesteś zbyt stary na to, żeby się rozwijać i zmieniać, bo masz na to całę życie- to, że w wieku 25 lat skończyłeś administrację, nie oznacza,że będąc 45-latkiem nie możesz zostać browarnikiem. Róbmy to, na co mamy ochotę w każdym momencie życia. Nie narzucajmy sobie ram wiekowych, bo one niszczą w nas radość i spontaniczność. Nie bójmy się starości, tylko już teraz róbmy wszystko, aby zawsze być w dobrej formie, a wtedy nawet słowo starość zacznie mieć zupełnie inne znaczenie!

Płacę, więc jestem.

Ludzie chcą rzeczy. Niby wiedzą, że rzeczy szczęścia nie dają, jednak wciąż próbują wypełnić tę wewnętrzną dziurę, którą w sobie noszą sztucznie wytworzonym, konsumpcyjnym prestiżem. Czy naprawdę wierzysz w to, że w butach za $6000  będziesz lepszym człowiekiem?


Ostatnio wszyscy modowi blogerzy oszaleli na punkcie pewnej koszulki za niebagatela $445.  Ale co to za koszulka! Bawełna, aż dwa rękawy, dekolt, nadruk…Prawie  500 dolarów? Toż to okazja!

Koszulka jest zwykłą koszulką, choć po takiej cenie możnaby się spodziewać, że leczy raka, a przynajmniej pomaga na krążenie. Nie jest też wyszywana złotą nicią i diamentami, a o niebotycznej cenie przesądza jedynie nadrukowane logo. Na koszulkę jest taki popyt, że prawie cały czas jest wyprzedana.

download
to TA koszulka!

Gucci to nie tylko koszulki. Widzieliście dizajnerskie klapki? Jeżeli nie to spójrzcie. Poniżej chyba najbrzydsza rzecz świata za jedyny tysiąc euro. Laczki à la  Ferdynand Kiepski nieco tańsze, bo tylko 250. Nie śmiejcie się z ludzi, którzy to zaprojektowali i którzy to sprzedają. Pomyślcie, że są tacy, którzy to kupują…


Jedną z najbardziej absurdalnych rzeczy było pojawienie się na rynku pieluch sygnowanych nazwiskiem Cynthi Rowley. Mamuśki, które wywalają kasę na to luksusowe powicie zapewniają swojej pociesze swoisty „fashion statement” już na starcie! A co na to sami zainteresowani? Szkoda, że są za mali, aby coś powiedzieć, bo jestem naprawdę ciekawa, czy fajniej wali się kupę do pieluchy za kilkanaście dolarów.

cynthia-rowley-colorful-diapers
A czy twój bobas ma już dizajnerską pieluchę?

Kiedy bobo podrośnie można mu zafundować równie dizajnerskie kredki od samego Marca Jacobsa i do kompletu kupić kolorowankę od Hermesa. Niby nic specjalego, ale koledzy na pewno będą zazdrościć kolorowanki za 140 euro.

 

Kiedy mąż zadowolony siedzi w fotelu w swoich gumowych klapkach, brzdąc sra do swojej pięknej pieluchy, my możemy poćwiczyć z chanelowskimi ciężarkami za jedyne 750 euro (i nie mów, że to drogo bo taniej niż klapki!)

chanel-750-ciezarki

A jak znudziły ci się zwykłe szminki możesz kupić sobie taką od Louboutin za 85 euro. Możesz ją nawet powiesić na szyi jako wisior, żeby wszyscy widzieli, że ją masz, bo przecież na ustach wygląda jak każdy inny Mac. Pasuje idealnie do niewygodnych szpilek za kilka tysięcy złotych (ale są tego warte, bo mają czerwoną podeszwę!)


Maseczka do twarzy? Tylko koronkowa i nie za mniej niż $100.

_100039600

Takie tam perfumy za $215 000 :

clive-christian-no-1-perfume-imperial-majesty-edition-closeup


W ostatniej dekadzie ceny dóbr luksusowych wzrosły o średnio 60 %. Zapomnijmy o kosztach produkcji, reklamie etc., bo wzrost cen wynika głównie z faktu, że ludzie po prostu chcą płacić więcej, a do tego powiększa się grono osób, które stać na kupowanie produktów z najwyższej półki. Chcą płacić nie tylko za jakość, ale też za prestiż. Słowo ekskluzywny to magiczne zaklęcie, które otwiera niejeden portfel. Chcemy czuć się wyjątkowi i ważni i jeżeli nie czujemy się tacy bez żadnych wspomagaczy, wtedy sięgamy po pomadkę za 85 euro. To nawet nie jest próżność tylko smutny snobizm. Smutny, bo pokazuje jak łatwo dajemy się omamić. Nie zrozumcie mnie źle, nie chce nikomu wmówić, że produkty luksusowe, które przecież są piękne i dobrej jakości, są do niczego.Chodzi mi tylko o to, że często nie są warte swojej ceny. Nigdy nie pojmę, jak można płacić 500 dolarów za bawełnianą koszulkę, która do tego niczym nie zachwyca. Myślę, że świat, w którym niektórzy kupują krem za 4 tysiące złotych, a inni żyją za taką sumę przez kilka miesięcy, jest światem popieprzonym. Serio, coś jest nie tak, kiedy twój cały tzw.outfit kosztuje więcej niż roczne wyżywienie przeciętnej wioski w Bangladeszu.

Jako niezamożna nastolatka myślałam, że granica niebiańskości kończy się tam, gdzie można pławić się w rzeczach od Diora. Jako dorosła kobieta wiem, że z całego Diora najlepszy i tak jest Johnny Depp w reklamie  😉 Chcę wyjaśnić, że wcale nie piszę tego tekstu po to, aby pokiwać palcem i pokazać, jaka to jestem ponad to wszystko. Wciąż mam słabość do drogich kosmetyków, czy niszowych perfum, które tanie przecież nie są. Zdarzyło mi się zapłacić za kosmetyk więcej niż wydaję miesięcznie na jedzenie. Uważam, że czasami trzeba sobie pofolgować, jednak przy tym warto mieć świadomość tego, jak działa mechanizm rynku produktów luskusowych. Czasami wyobrażam sobie tych od pomadek Louboutin, jak chichoczą miedzy sobą mówiąc „Nie wierzę, że ci idioci to kupują”. 😉

Seksizm codzienny, czyli krótka historia w obrazkach o tym, jak media krzywdziły kobiety #reklamy

Media od zawsze były nośnikiem, a także „utrwalaczem” pewnych idei. Niektórzy uważają, że media kreują rzeczywistość, jeszcze inni  twierdzą, że kreują ją w takim stopniu, na ile sami na to pozwolimy. Media w dużej części są odpowiedzialne za współtworzenie stereotypów, które sprzyjają  w ugruntowywaniu społecznych rół przypisywanych kobietom. Najbardziej widoczna jest tendencja do uprzedmiotowienia kobiet, skłonność do odmowy postrzegania ich na równi z mężczyznami oraz aprobata  gorszego traktowania, co wiąże się również z przemocą. Voilà – seksizm w pigułce!

Pośród wielu wizerunków kobiet najbardziej wyrazistym jest bez wątpienia  wizerunek gospodyni domowej. To, co wyrosło z seksistowskiego podejścia do płci ma swoje podłoże w TRADYCJI. Tak tłumaczą to zwolennicy kobiecej uległości, fanatycy religijni, czy po prostu zwykli mizogini. Tradycja daje podstawę do traktowania kobiety jako kucharki, niani i sprzątaczki. Dziś zabawne wydają się reklamy sprzed połowy wieku, w których wizerunek kobiety ograniczał się głównie do spełniania tych funkcji: gotowania i sprzątania.

darling
Nie przejmuj się kochanie, piwa nie przypaliłaś
mrrxi93jbox6gv-2
Więc im ciężej żona pracuje, tym bardziej uroczo wygląda

 

seksistowskie-reklamy-7-461fc130
Wymarzonyy prezent pod choinkę dla każdej kobiety XD

creditivysays

seksistowskie-reklamy-21108412
Nastały dobre czasy – teraz kobieta może wysługiwać się robotem kuchennym
547d7f8b5d258_p
Jak kobieta walczy z nudą?Odkurzaniem na przykład

Spora część reklam posiada w sobie ładunek nienawiści. Nie bójmy się stwierdzić, że reklamy, w których niepokojący sposób przedstawia się stosunek do kobiet to nic innego jak ciche przyzwolenie na przemoc. Model kobieta -ofiara i mężczyzna-zwycięzca/oprawca jest niestety wzięty z życia. Według przeprowadzonych przez Agencję Praw Podstawowych badań 33% kobiet po 15 roku życia doświadczyło przemocy fizycznej lub seksualnej ze strony mężczyzn, a aż 55% doświadczyło którejś z form molestowania seksualnego(badania dotyczyły krajów Unii Europejskiej).

ae04e6ab0a7eb23281926959ef1e5f7d

image

O reklamie D&G przedstawiającej nic innego jak wstęp do gwałtu było głośno. Co siedziało w głowach jej twórców można się tylko domyślać. Nie wiem jakim trzeba być człowiekiem, aby skusić się na korzystanie z marki, która reklamuje się w tak obrzydliwy sposób. Zastanawiające jest do jakiego segmentu odbiorców miałą trafić ta reklama – to przerażające, jeżeli na świecie istnieją mężczyźni, którzy mogliby być docelowym targetem czegoś sygnowanego przez gwałt i przemoc wobec kobiet. Teraz włoska marka ociepla swój wizerunek familijnymi reklamami odwołującymi się do wspólnoty i tradycji (znowu ta tradycja!;)). Cóż, niesmak pozostał.

img_2685_zpsc2a5253b

 

download

 

Akceptacja przemocy wobec kobiet to problem aktualny i niewygodny.Pamiętacie lekcję makijażu w marokańskiej telewizji?

 

 

Kolejna twarz kobiety w medialnych przekazach to ta, której celem życia jest być piękną i dobrze się ubierać. Wszystko po to, aby podobać sie mężczyźnie. To takie proste!

sexist-advertising-neiman-mareus

9cd092e56c93e921a96149b8b4f4d983

 

Kobiety, poza tym, że są piękne, są też nierozgarniete…

download-3

download-4
Tak proste,że nawet twoja żona potrafi włączyć

Uprzedmiotowienie w każdym calu – nie liczy się to kim jesteś. Liczy się twoje ciało (o ile jest piękne).

2-4-500x462
wszystko, co liczy się w kobiecie:ładne włosy, ładne oczy,ładne zęby…
i_love_ugly_08
Taka tam reklama biżuterii

robdob1

To tylko kilka reklam, na jakie natrafiłam pisząc poprzedni wpis dotyczący uprzedmiowienia kobiet. Jak widzicie nie są to jedynie reklamy sprzed pięćdziesięciu lat, na które teraz patrzymy z przymrużeniem oka.Problem nierównego traktowania płci jest jak najbardziej aktualny nawet dzisiaj, gdy już nikt nikomu nie kupuje odkurzaczy pod choinkę (chyba…miałam znajomego, który kupił dziewczynie zestaw patelni). Seksizm JEST, choć może nie występuje w każdym słowniku.

Kobiety przedmioty

Wydawać się może, że we współczesnym świecie nie istnieje coś takiego, jak zniewolenie, jednak prawda jest taka, że wiele kobiet wciąż zakutych jest w kajdany biedy i seksizmu. To jest ten gorszy rodzaj niewolnictwa, bo w złudnej wolności nie wiadomo nawet czemu się przeciwstawiać. Przeciwnik często nie ma twarzy i jest abstrakcyjną figurą – pochodną wielowiekowej tradycji patriachalnego znieważenia kobiet praktycznie w każdej dziedzinie życia. Społeczna apatia i przyzwolenie sprzyjają rozwojowi niemoralnych i często nielegalnych praktyk. Nie dotyczy to jedynie krajów, w których bieda nijako zmusza kobiety do sprzedawania swoich ciał. Problem ten występuje wszędzie – od Bangladeszu przez Polskę do Japonii. Seksualne niewolnictwo i jego „łagodniejsze” (nieoczywiste) formy można spotkać na każdym kroku. Oczywiście handel kobietami jest nielegalny, ale na inne formy wykorzystywania kobiet można już przymknąć oko. Nieregulowana prawem prostytucja, z której zyski czerpią sutenerzy, nie same prostytutki, to tylko czubek góry lodowej. Kobiety wciąż traktowane są jak przedmioty, a najwyraźniej można to zobaczyć zdając sobie sprawę z istnienia takich rzeczy, jak:

Seksniewolnictwo 

To się dzieje naprawdę – dorosłe kobiety, nastolatki, a także młodsze dziewczynki zmuszane są do praktyk seksualnych. Seksniewolnictwo to dochodowy biznes.W najwyższej cenie są dziewice, za które klienci są gotowi zapłacić niemałe pieniądze. Jest to proceder, który trudno namierzyć i wykryć, często dzieje się za zamkniętymi drzwiami, nierzadko same ofiary boją się zrobić cokolwiek, aby wyrwać się z tego koszmaru. Bywa, że zwabiona obietnicą pracy dziewczyna opuzcza granice swojego kraju, aby rozpocząć nowe życie w „lepszym świecie”. Nastepnie musi spłacić  rzekomy dług, jaki zaciągnęła na swój przyjazd. Wiadomo jak. „Spłacanie długu”  może trwać latami, zdarza się, że ofiara jest w stanie spłacić go szybciej ściągając na swoje miejsce  kolejną osobę.

8b5f5cfc79da55a49cd0f46868f5a56f640000
Seksniewolnictwo? Nie musimy szukać daleko 😦

Przymusowe małżeństwa

Przymusowe małżeństwa to także seksniewolnictwo, jednak przykryte  zasłoną legalności lub religii. Usprawiedliwone zło nadal jest złem nieważne jaka legislacja reguluje jego istnienie. W kulturze islamskiej zmuszanie młodych dziewcząt do małżeństwa jest na porządku dziennym. Większość takich ujawnionych  małżeństw dotyczy Pakistanu. Następne w kolejce są Bangladesz, Indie, Afganistan, Somalia i Turcja. Aranżowane małżeństwa to  nie tylko kwestia religii, to przede wszystkim głęboko zakorzenione w tradycji posłuszeństwo kobiet wobec ich rodzin i poddańcza postawa wobec mężczyzn w ogóle, ale nie można nie zauważać faktu, że to Mohamet zawarł związek z 9-letnią Aiszą (lub 12-letnią, jak podają inne źródła), a wiemy, że fanatyczne bydło proroka chce naśladować. Tak więc mamy proroka pedofila i tysiąc czterysta lat od powstania islamu nadal widzimy starych dziadów kładących swe zboczone łapska na małych dziewczynkach. A wszystko zgodnie z prawem i po bożemu. Oczywiście, sprowadzanie małżeństw z nieletnimi tylko i wyłącznie do problemu islamskiego byłoby niefortunnym  uproszczeniem, aczkolwiek nie można nie zauważyć, że to w tej kulturze właśnie kwestia ta jest najbardziej widoczna. W Europie problem ten najbardziej dostrzegalny jest w społeczności cygańskiej.

 

maloletnia
Wybaczcie, ale tego zdjęcia nie mogę opisać inaczej, jak tylko: chcę mi się rzygać, gdy na to patrzę!

Seksualne uprzedmiotowienie

Patriarchalny system społeczny jest źródłem opresji wobec kobiet od wieków. Utrwalanie obrazu kobiety jako obiektu seksualnego sprzyja patologicznym zachowaniom i oswaja z podejściem, że można coś dostać w zamian za ciało. Podmiot (ludzki) staje się przedmiotem, który można kupić, nabyć, zagarnąć. Przedmiot nie ma uczuć, z którymi należy się liczyć, służy jedynie do zaspokajania potrzeb.

c80c6ef60fb42d0de18dbfbd2676b0ba

Same kobiety często gubią się w swojej cielesności. Kiedy odkrywają swoją seksualność zdarza się, że zbyt mocno epatują wdziękami, ale to jest tylko to, do czego przygotowywane były przez społeczeństwo, bo przecież od najmłodszych lat uczone były aby wyglądać pięknie i kusząco i tym samym sprawiać przyjemność mężczyźnie (Nie chodzi tu o jedynie o chęć, by wyglądać dobrze -jak wiadomo ego zawsze chce dobrze wyglądać i mieć rację- to dotyczy obu płci). Karmione bajkami, w których piękne księżniczki zasługiwały na miłość tylko dzięki swej urodzie, a jeszcze inne śliczne niewiasty nagradzane były w jedyny sposób, jaki może satysfakcjonować kobietę- małżeństwem z księciem. Jest takie przekonanie, o którym nikt głośo nie powie, ale które wyczuwa się podskórnie: że kobieta nieatrakcyjna fizycznie to kobieta mniej wartościowa. Jak dużo czasu nam potrzeba, abyśmy zrozumiały, że poza ciałem mamy dużo więcej?

thisssssssssss

 

tomford2
Tom Ford: obciach level 10

Kobiety z braku poczucia wartości, szukają jej substytutu w zewnętrznych aspektach swojego wyglądu. Prowadzi to do samouprzedmiotowienia. Widać to szczególnie w przypadku młodych dziewcząt, które wyzywającym strojem tuszują brak pewności siebie.  Kobiecość dojrzała natomiast nie potrzebuje potwierdzenia swojej wartości w pożądliwych spojrzeniach mężczyzn, ani w zazdrosnych spojrzeniach innych kobet. Kobiecość dojrzała zdaje sobie sprawę ze swojej siły i z tego, że bynajmniej nie wypływa ona z wielkich piersi i smukłych ud. To tak samo, jak w przypadku mężczyzn duży penis nie świadczy o tym, że jesteś spoko gościem. W obu przypadkach są to przymioty, które dodają nam „powabu” (hehe) , ale wiemy, że w gruncie rzeczy nie mają żadnego znaczenia.

Czy jest coś smutniejszego od obrazu roznegliżowanych, ponumerowanych dziewcząt stojących w szeregu i szczerzących się do oceniających je jurorów?

1095559-wybory-miss-pg-technikalia-13

Uprzedmiotowienie kobiet ma nie tylko aspekt seksualny. Dotyczyć może każdej innej dziedziny życia, jako że w naszej kulturze  utarło się, że kobieta jest jedynie dodatkiem do mężczyzny, a więc jest nie jest postrzegana jako istota sprawcza (podmiot), a raczej jako  „niepełny człowiek” (przedmiot). Zauważmy, że większość wytworów kultury nadal stawia mężczyznę na pierwszym miejscu. Po pierwsze jako podmiot danego dzieła/utworu, w którym kobieta co najwyżej może być ciekawym dodatkiem. Po drugie jako odbiorcę, wszak większość produktów kultury kierowana jest do mężczyzn właśnie. Kryteria oceny kobiet są inne niż w przypadku mężczyzn, co wynika z zakorzenionego w kulturze stereotypu, że kobieta powinna być piękna i dobra, a mężczyzna mądry i silny. Tym samym w przypadku kobiet wygląd przekłada się na to im się jest.

 

Media pomagają w kształtowaniu przeseksualizowanych wzorców kobiecych przesiąkniętych kiczem i tandetą. Przykładem może być główny nurt muzyczny, który prawie w ogóle pozbawiony jest wartości artystycznych. Ot, taka pop-kultura z naciskiem na pop. Triumfy świecą odziane w róż silikonowe piosenkarki, muzyczne klipy, w których bardziej niż o muzykę chodzi o pokazanie kawałka gołej dupy, czy „seksowne” ubijanie masła ( LOL!). Jeżeli ktoś ma ochotę, niech włączy sobie kanał tematyczny, nie rozumiem tego serwowania softpornografii w muzyce (nawet jeśli jest to muzyka przez małe „m”).

Pomimo sporego postępu w kwestii praw kobiet, jaki nastąpił w ostatnich latach, problem uprzedmiotawiania nadal pozostaje aktualny i nic się w tej sferze nie zmieni dopóki nie przyczynimy się wzrostu świadomości jego istnienia. Na początek możemy zacząć od siebie- jako kobiety zacznijmy wreszcie traktować siebie poważnie. Jeżeli jesteśmy mężczyznami zacznijmy patrzeć na kobiety przez pryzmat inny niż cielesność. Na początek wystarczy zwykły pryzmat człowieczeństwa 😉

Odkłamywanie rzeczywistośći

„(…)Ale to były okrutne czasy. Ponad połowa dzieci umierała na choroby zakaźne i z niedożywienia, zanim zdążyła dorosnąć.Ludzie padali jak muchy na chorobę Heinego-Medina, gruźlicę, ospę, czy odrę. Wśród pospólstwa mało kto dożywał czterdziestki. Kobiety rodziły wiele dzieci, mając trzydzieści lat traciły zęby i wyglądały jak stare babcie. Chcąc przeżyć ludzie musieli niejednokrotnie uciekać się do przemocy. Nawet małe dzieci zmuszane były do ciężiej pracy, która zniekształcała im kości, prostytucja małych dziewczynek była na porządku dziennym. I małych chłopców. Wielu ludzi żyło nie mogąc zaspokoić podstawowych potrzeb życiowych w świecie, w którym brakowało było miejsca na wrażliwość czy bogactwo duszy. Ulice miast były pełne ludzi kalekich, żebraków i przestępców. I prawdopodobnie tylko nieliczni mogli z głębokimi emocjami wpatrywać się w księżyc, interesować się sztukami Szekspira czy wsłuchiwać się w piękną muzykę Dowlanda.” – Aomame do Starszej Pani  (Haruki Murakami „1Q84”)

cover-art-1q84
1Q84

Ten fragment z cudownej powieści Murakamiego 1Q84 odnosi się do okresu sprzed kilkuset lat, a wypowiada go bohaterka podczas rozmowy na temat muzyki i księżyca.Choć postać Aomame urzekła mnie całkowicie, w tym miejscu musiałabym sie z nią chyba pokłócić. Fragment skłonił mnie do „przemyślenia rzeczywistości” raz jeszcze. Czy naprawdę zmieniło się tak wiele, że dziś jesteśmy skłonni twierdzić, iż żyjemy w czasach absolutnie wygodnych, dostatnich i oświeconych? Moim zdaniem nie do końca, a na pewno nie wszyscy z nas. Zmieniła się nieco geografia nędzy, ale mechanizmy rządzące światem pozostają nadal te same. Czy możemy z głębokimi emocjami wpatrywać się w księżyc?

Nierówności jest więcej 

Obecny kontrast pomiędzy bogactwem a biedą jest tak ogromny, że uświadomienie sobie jego istnienia może doprowadzić do zwątpienia w nowoczesny świat. Ponad połowa światowego bogactwa jest w rękach zaledwie 1% całej populacji. Według raportu Boston Consulting Group globalne bogactwo znajduje się w rękach niewielkiej grupy ludzi. Nie trzeba wyjaśniać, jakie niebezpieczeństwo niesie to za sobą, tym bardziej,że według tego samego raportu  grupa najbogatszych w przyszłośći wzbogaci się jeszcze bardziej,przy czym istniejąca bieda będzie się pogłębiać.

43% globalnych aktywów finansowych znajduje sie w rękach gospodarstw domowych (głównie z USA i Japonii), 15 % światowego bogactwa to własność banków, 14% funduszy emerytalnych, a 12% to pieniądze ubezpieczycieli. Banki centralne są w posiadaniu 6%. Z  kolei z badań organizacji Oxfam wynika, że wrękach zaledwie 62 osób znajduje się tyle samo aktyw ile należy do najbiedniejszej połowy świata.(!) Nierówności pogłębiają się z roku na rok, przepaść między bogatymi i biednymi jest tak ogromna, że wyobrażenie jej sobie uruchamia myślenie abstrakcyjne. Bo jak można porównać, np. takiego Gates’a (majątek 79,2 mld. dolarów) z tymi, którzy muszą utrzymać się za mniej niż $1 dziennie?

Niewyobrażalne? To może jeszcze trochę więcej liczb: 18 tysięcy dzieci umiera codziennie z głodu lub niedożywienia, a 850 milionów ludzi idzie spać z pustym żołądkiem. Co siódma osoba na świecie nie jest dostatecznie odżywiona, aby móc prowadzić normalne, aktywne życie. Nędza to nie tylko głód, ale również brak warunków sanitarnych i higienicznych. To także brak pomocy medycznej i brak dostępu do wody, lub brak dostępu do czystej wody. Malaria, chroniczna biegunka, AIDS to tylko nieliczne z chorób, na które ludzie wciąż padają jak muchy. Brzmi jak opis świata sprzed kilkuset lat? A to przecież XXI wiek naszej wspaniałej cywilizacji.

Kiedy patrzymy na współczesny świat uderza nas ogrom nierównośći w rozwoju cywilizacyjnym i kulturowym. Warto zadać sobie pytanie, skąd się wzięły, jak polityka niektórych państw doprowadziła do obecnej dziś sytuacji. Po drugiej stronie biednego świata ludzie też cierpią na różne choroby, z których najgorszą chyba jest konsumpcjonizm prowadzący do nieekonomicznej diety mięsnej i plądrowania zasobów naturalnych. Nadwyżki żywnościowe przeznaczane są dla zwierząt, które potem zostają zjedzone przez ludzi.Według danych Światowej Organizacji Zdrowia ilość pokarmu roślinnego na świecie (w 90 proc. konsumowanego przez zwierzęta) wystarczyłaby na wyżywienie 17mld ludzi. Niezależne dane organizacji ekologicznych wskazują nawet na liczbę 27 mld.*

Nierówności ekonomiczne nie dotyczą jedynie najbiedniejszych krajów i całej reszty świata, ale są widoczne wszędzie. Zaklęty krąg biedy, z którego trudno sie wydostać, to pułapka współczesności. Wyobraźmy sobie, że mamy zamożnych rodziców, którzy na każdym kroku wspierają nas materialnie, zapewniają ciepły i czysty dom, pożywne jedzenie, posyłają nas do szkoły i na zajęcia, które rozwijają nasze talenty, wreszcie płacą za nasze studia, pomagają w kupnie mieszkania. A teraz wyobraźmy sobie, że jesteśmy jednym z ośmiorga dzieci bezrobotnych rodziców, których nie stać na zaspokojenie naszych podstawowych potrzeb dających poczucie bezpieczeństwa (własny kąt i pełny brzuch), nie mówiąc już o wyższym szczeblu edukacji. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z istnienia stypendiów, różnego rodzaju organizacji pomagającym biednym dzieciom i tego, że każdy może osiągnąć wiele, o ile naprawdę będzie tego chciał. Chodzi mi tylko o wskazanie tego istniejącego już dziesiątki, jeśli nie setki lat systemu społecznych hierarchii, z którego prawie nie sposób  się wybić nawet teraz. Co odróżnia dzisiejsze czasy, od tych, które minęły, to fakt, że dziś mamy tę iluzję, że wszyscy są sobie równi. Ok, przyznaję – i może to, że faktycznie czasami komuś uda przebić się przez ten mur (w takich momentach ludzie często podają nazwisko Billa Gates’a, ale ja mówię, że pochodzący z rodziny prawniczo-bankierskiej William Henry Gates III akurat nie jest dobrym przykładem wybicia społecznego). Już drugi raz wspominam Billa, nie pomyślcie, że się czepiam, tak jakoś sam przychodzi na myśl 😉

Co do zaśmieconych ulic pełnych żebraków oraz kalekich i chorych ludzi, o których mówi Aomame, moge powiedzieć tylko tyle, że ta fikcyjna japońska dziewczyna musiałaby przylecieć do, np. współczesnego Dublina, żeby zobaczyć, że stolica zachodniego, dobrze rozwiniętego kraju, też może tak wyglądać i to dziś. Nie wiem, czy Dublin, pomimo tego, że jest miastem wspaniałym, jest smutnym wyjątkiem na mapie europejskich dużych miast. Nie wiem, ilu z tych ludzi ulicy znalazło sie tam z wyboru. Tak- z wyboru- kiedy „polityka socjalna” wyprzedza mentalnie część narodu, większość społeczeństwa woli siedzieć na zasiłku niż iść do pracy. Są tacy, co do pracy nie pójdą nigdy, bo przecież na ulicy można zebrać dobrą dniówkę, a przy tym nie narobi się człowiek, jak w takim McDonaldzie.  Osobą kwestię stanowi heroinowy boom, który od lat 90.niszczy zieloną wyspę i widać to gołym okiem na dublińskich ulicach.

Co do wykorzystywania małych dziewczynek i małych chłopców można wspomnieć choćby o zacnej organizacji zwanej Kościołem Katolickim i to mogłoby być wszystko na temat. Jednak Kk to nie jedyna oaza pedofilii – zaraza ta szerzy się także w niedorozwiniętych (zwrot użyty celowo) regionach islamskich, gdzie religijny fundamentalizm zżera ludzkie mózgi. Śluby starców z nieletnimi dziewczynkami są na porządku dziennym i nikt nie potrafi się temu przeciwstawić. Prostytucja nieletnich nadal istnieje w wielu zacofanych krajach, my za to mamy galerianki.

Aomame wspomina tez o ciężkiej pracy i uciekaniu się do przemocy. Czy zjawiska te nie mają miejsca we współczesnym świecie? Wystarczy spojrzeć na organizację afrykańskich kopalnii diamentów i juz mamy odpowiedź! Kopalnie często są zamieniane w niewolnicze obozy pracy, po to aby jakieś damy z ‚Pierwszego Świata’ mogły zabłyszczeć kamyczkiem na przyjęciu dobroczynnym. Co do ‚zalegalizowanego niewolnictwa’ w krajach Trzeciego świata niemal milion dzieci pracuje w niegodziwych warunkach za wynagrodzenie, które ledwie pozwala wyżyć.

Jeżeli masz okazję czytać ten wpis na swoim laptopie, czy smartfonie, niezaprzeczalnie należysz do grupy szczęśliwców i nie mówię o tym, abyś poczuł się winny/winna. Chodzi tylko o to, aby mieć świadomość tego, w jakim świecie żyjemy – może wtedy uda nam się uczynić go choć odrobinę lepszym? Nie poprzez kliknięcie lajka na facebooku, ale przez coś prawdziwego, co uczynimy z czystej chęci czynienia dobra. Współczesne społeczeństwo jest wygodne. Nie lubimy sie martwić. Nie lubimy zdawać sobie sprawy z rzeczy, które mogą dla nas  być niewygodne, lub które mogą przysporzyć nam cierpienia. Coraz mniej potrafimy współczuć. Wymyślamy sobie za to problemy, które zastępują nam te, na które powiniśmy zwracać uwagę. Lubimy narzekać na zbyt wiele nadgodzin, na zbyt długie kolejki w supermaketach, na nudy w kolejnym sezonie ulubionego serialu, na cellulit, na szybko rozładowująca się baterię telefonu, na wolno buforujący się film, na drogi popcorn w kinie, na korki na drogach, na szczekającego psa sąsiada…

Czy świadomość tego wszystkiego sprawi, że następnym razem słuchając muzyki ze swjego ajfona i patrząc na księżyc, wdrygniecie się na myśl, że we współczesnym świecie są ludzie, którzy nie są w stanie oddawać się tym czynnościom z tak samo jak wy* wyrafinowaną przyjemnośćią?

* ‚wy’ odnosi się do ogółu,w którym zawiera się również autorka tego wpisu

 źródła: dw.com, forsal.pl, prezi.com, *republika.pl