Jak zaprzepaścić swoje życie -10 skutecznych rad

Myśleliście kiedyś o tym jak wszyscy uwielbiają dobrze radzić? Jako nastolatka wiecznie słyszałam niezliczone wskazówki, sugestie, porady i myślałam, że to się musi skończyć, że kiedy będę dorosła nikt nie będzie pouczał mnie, co powinnam robić, aby dobrze żyć. O, ironio! W pewnym momencie sama stałam się osobą, która „wie lepiej”, na szczęście dość szybko zostało mi to wytknięte. Niemniej uważam, że rady nie są szkodliwe, oby tylko nie były narzędziem do uszczęśliwiania innych na siłę. Nie chcę więc byc „Ciocią Dobra Rada” i radzić na siłę już nikomu nie będę. Stąd moje antyrady, do których czytania absolutnie nikogo nie zmuszam 😉


I. Nie podejmuj decyzji

Jeżeli boisz się podejmowania jakichkolwiek decyzji, zostaw to losowi, ślepemu trafowi, fatum, fortunie czy innemu przeznaczeniu. Nie podejmuj inicjawtywy, nie przejmuj kontroli. Czekaj na to, co się wydarzy, bo coś wydarzy się na pewno. Może akurat ci się poszczęści i bez ruszania tyłka z fotela uda ci się otrzymać świetną ofertę pracy, wygrać w lotka, a może nawet poznać wielką miłość swojego życia.

II. Nie trać czasu na marzenia

Musisz stąpać po twardym gruncie i nie możesz zawracać sobie głowy czymś takim jak  wizja upragnionego życia. Marzenia to mżonki dobre dla rozsadzanych hormonami szesnastolatków, którzy jeszcze są w stanie wierzyć, że te się spełniają.

III. Pozwalaj innym, aby decydowali za ciebie.

Bo to przecież oczywiste, że pomysł mamy, abyś studiował medycynę jest znacznie lepszy niż twoje rojenia o byciu alpinistą. Poza tym wszyscy, którzy są starsi na pewno wiedzą więcej i należy stosować się do ich rad (nawet jeśli największym osiągnięciem ich życia jest utrzymanie się na posadzie kierownika supermarketu przez całe dwadzieścia lat).

IV. Nic nie zmieniaj.

Zmiany sa dobre dla bohaterów wieczornych seriali. Ty lepiej trzymaj się tego co masz, bo po co kombinować. Wprawdzie posada sprzedawcy ubezpieczeń to nie to samo, co własna wymarzona restauracja, ale nie jest tak źle, a poza tym do wszystkiego można się przyzwyczaić. Jak to się mówiło? „Jest chujowo, ale stabilnie”.

V. Porównuj się!

Porównuj się do innych ludzi, a szczególnie do tych, którzy mogą wydawać się piękniejsi, sprytniejsi, bardziej zaradni i inteligentni, bogatsi, lepiej wykształceni, bardziej utalentowani,oczytani, zgrabniejsi, lepiej zorganizowani, mający lepszą pracę, ładniejszy dom, normalniejszą rodzinę, lepszy styl ubierania się i do tego są bardziej fotogeniczni. Gwarantuję, że to wyśmiety sposób, aby wpędzić się w psychiczny stan, w jakim bardzo łatwo zmarnować swoje życie.

VI. Dostosuj się do każdej społecznej normy, jaką znasz.

Musisz, podkreślam – MUSISZ mieć stałą pracę, małżeństwo, dom i dzieci. Innej opcji nie ma. Jeżeli jesteś po trzydziestce i myślisz o rozpoczęciu studiów, na które nie miałeś ochoty lub pieniędzy kiedy byłeś młodszy, zapomnij. Jesteś na to za stary. Studenci mieszczą się w przedziale wiekowym, który kończy się nie później niż 25 lat. Tak POWINNO być i basta. W twoim wieku najlepiej jakbyś miał ciepłą posadkę, współmałżonka, kredyt i gromadkę dzieci. Z kolei jeżeli decydujesz się na to będąc nieco starszym, jesteś nieodpowiedzialnym egoistą i lekkoduchem, no bo jak to, żeby dzieci miały starych rodziców! A jeżeli nie decydujesz się na to w ogóle, to znaczy, że jesteś nienormalny i niedpoasowany społecznie, no bo jak można nie chcieć mieć dzieci?  Stosuj się więc do tej prostej rady i rób wszystko według społecznie akceptowanego porządku chronologicznego.

VII. Bądź przeciętny.

Nie ryzykuj i trzymaj się tego co masz. Wprawdzie zawrotna kariera sportowa lub dobrze prosperujący własny biznes, czy wymarzona praca kryminologa brzmią lepiej niż nudny, ale pewny etat w jakiejś firmie, który dostałeś, bo wujek Marian handlował za komuny z prezesem tureckimi swetrami. Tu przynajmniej masz pewność, że przez kolejnych 40 lat aż do emerytury nic złego się nie stanie, jeżeli nie będziesz się spóźniał i będziesz na czas wysyłał raporty o rozwoju działu pierdzenia w stołki. No i do tego tu nie musisz się starać.

VIII. NIe wysilaj się i nie dawaj od siebie nic.

Dobrze byłoby zajmować się czymć „fajnym”, ale do tego trzeba się wysilić, więc daj spokój i zostaw to tym, którzy lubia sie męczyć, a sam odwal swoje 8 godzin w pracy i wróć na kanapę przed telewizor. Bydlęce zadowolenie to też rodzaj szczęścia. Nie organizuj czasu, nie doskonal się, nie interesuj się niczym, nie miej pasji i nie uprawiaj sportu. Tak jest łatwiej i przyjemniej.

IX. Otaczaj się nieodpowiednimi ludźmi.

Nie zrywaj toksycznego związku, bo to przecież taka szkoda kończyć coś po tylu latach, warto z soba zostać choćby dla dzieci lub z przyzwyczajenia, albo ze strachu, że kolejny związek może być jeszcze gorszy. To samo tyczy się wszystkich bliższych i dalszych znajomych, którzy żerują na twojej naiwności lub braku asertywności. Lepiej już mieć tych kilku, którzy wprawdzie nie rozumieją twoich potrzeb, nie okazują wparcia, a czasami wręcz sabotują twoje poczynania, niż być jakimś samotnym przegrywem.

X. Nie doceniaj tego, co masz.

Dołuj się, że nie masz figury Tyry Banks, inteligencji Gretkowskiej i zaradności Elona Muska. Biadol na niską pensję, zbyt rótkie wakacje, ciasne mieszkanie i korki na ulicach miast – przecież nie będziesz doceniał tego,że masz pracę, wyjeżdzasz na urlopy, masz gdzie mieszkać i stać cię na własny środek transportu. Zamęczaj się myślami, dlaczego nie urodziłeś się piękniejszy i bogatszy, w innym kraju i epoce. W innych okolicznościach na pewno wszystko byłoby lepsze, a tak musisz użerać się ze swoim życiem, którego czasami szczerze niecierpisz. Podsycaj w sobie tę niechęć, do czasu, aż zgorzknienie  na stałe wyryje się na twojej niezadowolonej twarzy. Bonus – staraj się topić ten żal i złość w różnych nałogach.

Tak oto wygląda dziesięć pomysłów na zmarnowanie sobie życia.

Co moglibyście dodać do tej listy?

Reklamy

Wszystkie małe rzeczy

Koniec roku to zazwyczaj okres, w którym na każdym blogu i każdej stronie roi się od podsumowań. Lekką ręką rozliczamy się z życia, ale czy naprawdę chodzi o to, aby wszystko sprowadzać do statystyk? Nie zawsze, dlatego tutaj nie będzie żadnego bilansu.

Napiszę tylko, że to był dobry, nawet bardzo dobry rok. A co się na to złożyło? Kilka większych zmian, kilka mnejszych, ale przede wszystkim niezliczona ilość chwil i tych wyjątkowych mikromomentów, które sprawiły, że spoglądając wstecz potrafię uśmiechnąć się i powedzieć sobie: To był dobry czas. Bo szczęście to te wszystkie małe rzeczy, które składają się na naszą rzeczywistość. 


Coraz częściej wydaje mi się, że ludzie nie potrafią czuć się dobrze, dlatego, że uzależniają swoje poczucie szczęścia od czynników zewnętrznych. Dominuje postawa „Będę szczęśliwy/zadowolony” kiedy…(i tu wstawiamy cokolwiek: zmienie pracę, będę miał więcej pieniędzy, dziewczynę, karierę, męża, dzieci…i tak w kółko). Tak, te wszystkie rzeczy są ważne, ale posiadanie ich lub nie, nie determinuje tego, czy jesteśmy szczęśliwi. Dlatego tak częstą spotykasz ludzi, którzy na zawołanie potrafią wyliczyć co jest nie tak  – a to praca jest do dupy, rachunki za wysokie, chłopak nudny, a szef to straszny idiota. Coż, my sami kształtujemy naszą rzeczywistość i najczęściej jest ona odbiciem naszym myśli. Dlaczego więc nie postarać się o to aby:

Doceniać to, co się ma i być wdzięcznym nawet za każdą najmniejszą rzecz.

Trochę czasu to zajęło, ale nauczyłam się doceniać wszystko co mam i wszystko, co mi się przytrafia. Czasami dziką radość sprawiają mi rzeczy zupełnie przyziemne. Pamiętacie Hey i Wczesną Jesień, gdzie Kaśka śpiewała, że „o uśmiech dookoła głów przyprawiał nas ciepły koc” (posłuchaj tutaj)

Otóż to! Bo naprawdę wystarczy tak niewiele. Kiedy po ciężkim dniu zakopujesz się pod kołdrą z butelką wina, ulubionym filmem oraz kimś kogo kochasz ❤  i potrafisz szczerzyć się z zadowolenia to znaczy, że umiesz grać w szczęście!

Jeżeli wydaje ci się, że masz niewiele pomyśl, że to i tak więcej niż ma większość ludzi na świecie! Myślę, że naprawdę mało mają ci, którym brak celów, marzeń i pasji. To jest podstawa, na której buduje się spełnione życie. Kiedy wracasz do domu z pracy, której nie lubisz, a tam nie czeka na ciebie nic ekscytującego, to tylko kwestia czasu, kiedy zeżre cię pustka.

people-2561578_960_720 copy

Mieć wizję, za którą będzie się podążać

To brak marzeń i wizji na własne życie powoduje zgorzknienie. Bo jak mamy dążyć do tego, co daje nam szczęście, skoro nawet nie wiemy, czego chcemy?

Jak wielu znasz ludzi, którzy psioczą nad wszystkim,odwalają swoje osiem godzin w znienawidzonej pracy po czym wracają do domu, odpalają telewizory i mikrofalówki, i nie robią zupełnie nic, aby zmienić to, co im się nie podoba? Nie każdy może mieć pracę marzeń, ale to, co robisz w wolnym czasie zależy wyłącznie od ciebie. 

Jeżeli znajdziesz coś, dla czego warto codziennie podnieść tyłek z kanapy to już jesteś na dobrej drodze.

Być w obecnym momencie

Zbyt wiele czasu poświęcamy rozpamiętywaniu przeszłości i czekaniu na to, co ma się wydarzyć, gdy tak naprawdę to,co się liczy to moment, w którym jesteśmy obecnie. Jeżeli zadbamy o to, jak jest TERAZ, nie będziemy musieli przejmować się przyszłością. A przeszłość? Cóż, ona już nie wróci – czy była dobra, czy zła, już nic nie będzie takie jak kiedyś i nic na to nie poradzimy. Jedyne, na co mamy wpływ, to chwile obecne, które kiedyś staną się naszą przeszłością i tylko od nas zależy, jak będziemy ją wspominać. Bycie tu i teraz to świadome kreowanie swojego życia.

Życzę Wam, aby Wasze kreacje nie tylko w nowym roku ale  już zawsze były pełne piękna, marzeń, miłości i wzruszeń !