Pomiędzy opresją a wyzwoleniem

Zapewne słyszeliście o tym, jak kilka dni temu kobieta na jednej z francuskich plaż została „poproszona” o ściągnięcie burkini. Ze zdjęć, które ukazały się w internecie można wywnioskować, że nie miała zasłoniętej twarzy, a jedynie ciało i włosy. Gdybym usiadła obok niej w jeansach i długim swetrze, czy bluzie z kapturem, wyglądałabym podobnie, a mogę się założyć, że w tym wypadku nie przeszkadzałabym nikomu. Czy sytuacja we Fracji, po tym całym terrorystycznym szlamie, jakie spadło na to państwo, wrze już na tyle, że nawet takie rzeczy, jak  burkini na plaży mogą drażnić? Zasłonięte ciało to jednak coś innego niż zasłonięta twarz.

O co więc to całe halo? O to gdzie się kończy i zaczyna wolność. Wolność do wyboru własnej odzieży to rzecz, która aż brzmi śmiesznie, kiedy wypowiada się ją na głos. Jest jednak czymś oczywistym. Jeżeli ktoś ma ochotę zasłaniać się – proszę bardzo. Jeżeli chce zasłaniać swoją twarz sprawa nabiera już innego wydźwięku ( pokazywanie twarzy, a co za tym idzie swojej tożsamości to bardzo istotna rzecz jeśli chodzi o bezpieczeństwo, szczególnie po ostatnich terrosrystycznych niespodziankach fundamentalistów). Zresztą, tożsamość to słowo klucz. Muzułmanki swoim strojem wyrażają siebie i wpisują się w tożsamość pewnej kultury. Wiele z kobiet noszących przykrycie głowy uważa, że jest to ich własny wybór czyniący je wyjątkowymi na tle innych kobiet nie stosujących się do zaleceń…no właśnie, czyich zaleceń? Religii? Kultury? Zasłanianie twarzy nie ma podstaw w Koranie, wynika bardziej z islamskiego fundamentalizmu, aczkolwiek kilka cytatów, które mogłyby być zinterpretowane jako nakaz zasłaniania oblicza, można znaleźć w jego rozdziałach:

„Gdy objawione zostało: »Powiedz wierzącym kobietom, żeby spuszczały skromnie swoje spojrzenia i strzegły swojej czystości« (Surah an-Nur, 24:31), kobiety odcięły skrawki swych spódnic i zakryły nimi swe twarze.”

Twarze zasłaniano już w starożytności, między innymi w Persji, czy w Atenach i nie miało to podłoża religijnego, (to nastąpiło znacznie później na Bliskim Wschodzie) było raczej wypełnieniem swoistego kodeksu obyczajowego. Zasłonięta twarz była też wyznacznikiem wyższej klasy społecznej. Zastanawia mnie, jak to wszystko ma sie do dziesiejszego świata. Na ile wybór kobiet, które noszą niqab czy hidżab, jest ich własnym i w pełni świadomym wyborem, a na ile wynika z (być może podświadomego) lęku o wykluczenie społeczne?

Opresja czy wyzwolenie?

Kobiety zasłaniają swoje twarze i ciała, by nie kusić mężczyzn i nie przyczyniać się do grzechu. Te, które noszą hidżab są najzwyczajniej w świecie bardziej PRZYZWOITE. Uważają się za wyzwolone od męskiego pożądania. Nikt wszakże nie wymaga od mężczyzn powstrzymania niezdrowego popędu (bo nad zdrowym da się zapanować), a gwałt, czy molestowanie według tego schematu to zawsze wina kobiety. Obwinianie ofiary to najbardziej powszechna i ohydna praktyka (wszyscy słyszeliśmy te historie: kara więzienia na zgwałconej kobiecie za pozamałżeński seks, a następnie ślub z gwałcicielem dla zmazania winy). Czy takie myślenie nie uderza w godność kobiet? Czy nie implikuje grzesznej niższości kobiet jako istot ludzkich? Muzułmanki od wczesnych lat mają wpajane zasady dotyczące obyczajowości. Jeżeli mała dziewczynka słyszy, że musi zasłaniać włosy, ciało, a nawet twarz bo: a) bóg tego od niej chce, b) inaczej nie będzie szanowana przez społeczeństwo, c) bo to jest właśnie przyzwoitość, to jako dorosła kobieta zawiąże na włosach chustę myśląc, że jest to jej własny wybór.

Myślę, że wszystkie te historie z burkami, hidżabami, burkini i wolnością wyboru powinny skłonić nas do pomyślenia o jednej kwestii – o stosunku do kobiet. To, jak społeczeństwo traktuje kobiety niestety nie zmieniło się aż tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. Owszem, kobiety mają więcej praw (nie wszędzie!), jednak stosunek do kobiet pozostawia jeszcze wiele do życzenia. I nie mówię tu o stosunku mężczyzn do kobiet, a o stosunku całego społeczeństwa, w którego skład wchodzą też kobiety. Niesprawiedliwe podchodzenie do kobiet  nie objawia się tylko w mizoginii, czasem to same kobiety sprowadzają swoją płeć do „niższej rangi”. Wątpliwe? A słyszeliście kiedyś podobne rzeczy z ust koleżanek?

 Jak mogła się tak ubrać?Ale szmata! , Już ma ze trzydzieści lat i dalej nie ma faceta, Z taką dupą nie zakładałabym tej sukienki, Jak tak się zachowuje sama jest sobie winna, Nie powinna tak się ubierać, Powinnaś bardziej wyeksponować nogi

Uff…brzmi znajomo? Niestety czasami nieświadomie gramy przeciwko sobie. A co kwestii hidżabu – myślę, że każdy wybór jest dobry, jeśli jest wolnym i świadomym wyborem. Na ile możemy wybierać świadomie, to już zupełnie inna bajka.

landscape-1453482018-1-dolce-hijab
Dolce&Gabbana: możesz wyglądać modnie, luksusowo, z klasą i nowocześnie (ale twoje ciało nadal jest zalążkiem grzechu, więc je schowaj! )
Reklamy