Żona doskonała

Instytucja małżeństwa jakoś w ogóle mnie nie kręci, ale rozumiem, że dla innych fakt zawarcia takiego związku może być czymś wyjątkowym. Niech każdy robi to, co lubi. To, czego nie rozumiem, to ciągłe traktowanie małżeństwa jako pola, na którym kobieta ma szanse spełnić się jako żona. Zupełnie, jakby tylko do bycia żoną sprowadzała się istota egzystencji kobiet. Bycie żoną w tym wypadku, to nie tylko zmiana statusu matrymonialnego, ale przede wszystkim spełnianie się w określonej roli społecznej poprzez  wypełnianie określonych powinności i obowiązków. Nie muszę dodawać, że wszystko to jest nadal głęboko zakorzenione w dogmatycznej religijności.

Bóg, mąż, dzieci, dom, żona. 

To nie wyliczanka, a kolejność priorytetów, które według niektórych  powinny obowiązywać w małżeństwie. Nie wymyśliłam sobie tego, to autentyk zaczerpnięty z jednego z blogów, które, przyznaję, w dziwny sposób mnie fascynują. Nie krytykuję tego, że ktoś wierzy, jego sprawa, ale stawianie potrzeb męża ponad potrzebami dzieci (szczególnie małych) wydaje mi się nieco poronionym pomysłem. Tak samo, jak stawianie samej siebie na szarym końcu małżeńskiej hierarchii. Wiadomo, że jeżeli nie damy o swoje własne potrzeby, nie potrafimy też zadbać o potrzeby innych, lub stajemy się domowymi męczennicami, które wewnętrzną pustkę maskują wymuszonym uśmiechem.

Żona to wizytówka męża

Kiedy słyszę coś takiego, to po prostu szlag mnie trafia! Szczególnie, jeżeli ten zwrot wypowiadany jest kobiecymi ustami. Czy można jeszcze bardziej uprzedmiotowić kobietę?!  Kiedy czytam różne fora, na których dziewczyny wypowiadają się na temat tego, że należy o siebie dbać, przede wszystkim dla swojego mężczyzny, aby mógłby być dumny, z takiej kobiety u swego boku, to po prostu nie wierzę. Nie wierzę, że w XXI wieku są jeszcze kobiety, które same sieie wpisują w rolę pięknego dodatku do mężczyzny.

Żona to przede wszystkim wsparcie dla męża (nie odwrotnie!)

Jeżeli jesteś żoną, to musisz:

  • zadbać o to, by twój mężczyzna zawsze czuł się dobrze w domu (nakarm i posprzątaj!)
  • zadbać o to, aby miał czas na realizację swoich planów zawodowych i osobistych
  • zawsze wyglądać atrakcyjnie, aby twój mężczyzna był dumny z posiadania zadbanej połówki (jeszcze lepiej, żeby wszyscy kumple mu ciebie zazdrościli)
  • nauczyć się kontrolować swoje osobiste wydatki (szczególnie na takie głupoty, jak kosmetyki, perfumy, czy nowe ubrania – przecież i tak rzadko wychodzisz z domu, bo cóż masz robić poza domem?)
  • zapomnieć o swojej karierze zawodowej, ewentualnie znaleźć sobie coś na 1/4 etatu, tak aby nie zaniedbywać domu i dzieci
  • dbać o dobre imię współmałżonka w każdej sytuacji (czyli nawet jak strzeli ci z liścia, bo zupa była za słona, to nie wspominaj o tym nikomu, bo po co burzyć tę wspaniałą małżeńską harmonię)
  • przyjąć jego nazwisko, by być tylko być jego i być mu poddaną
  • być gotowa na wiele wyrzeczeń

Poza tym bycie żoną to taki prestiż .Spójrzcie, mam obrączkę! Cóż to oznacza? Że mam męża! Rozumiecie? Mam MĘŻĄ- cudownie! (kolejny autentyk ). Singielki, stare panny i rozwódki to taki trochę gorszy sort kobiet. Nie są niczyimi wizytówkami. A niezamężne, ale w związku to trochę takie kokoty i do tego żyjące w grzechu.

Bardzo interesujące i na czasie ( ;P ) są również odniesienia do listów księżnej Zamoyskiej do swojej córki, na które natknęłam się na jakimś blogu. Od czasów księżnej upłynęło jakieś dwieście lat, wydawać by się mogło, że czasy nieco się zmieniły, jednak najwyraźniej niektórzy wciąż uważają te przestarzałe pryncypia za wyznacznik małżeńskiego szczęścia.

Otóż jako narzeczona przygotowująca się do bycia żoną powinnaś:

  • być ozdobą swojego męża (ha!znów ta wizytówka!)
  • być zawsze łagodną, jako, że jest to najpiękniejsza cecha kobiety
  • nie narzekać!
  • robić wszystko za zgodą i poradą swojego mężą ( „Tak w drobnych jak w większych zdarzeniach nic nie czyń bez jego porady; twoje projekta, twoje życzenia, twoje nadzieje niech zawsze jemu będą poddane i powierzone(…))
  • skupić się na uszczęśliwianiu swojego męża
  • wypełniać swoje powołanie jako żony  – „wypełniaj wiernie obowiązki położenia, w jakiem cię Bóg umieścił”

Rozumiem mechanizm sprowadzania męskości i kobiecości do określonych ról społecznych i przyznaję, że nie zawsze mi się to podoba i nie zawsze wydaje mi się to uczciwe. Matka, córka, żona, kochanka. Dlaczego według nektórych kobieta nie może być po prostu człowiekiem?

 

ikona:gfxtrra.com

Reklamy

Autor: refleksjeniesymetryczne

Z wykształcenia dziennikarka, polonistka i specjalistka od PR. Aktualnie zawodowo zajmuję się makijażem i niszowymi zapachami, co sprawia mi wielką frajdę. Poza malowaniem twarzy rysuję i udoskonalam swoje umiejętności graficzne. Piszę. Uwielbiam literaturę i ciężką muzykę. Moja słabość to dobre piwo, kino grozy i drogie kosmetyki.

6 thoughts on “Żona doskonała”

  1. Paulina Młynarska w swojej najnowszej książce „Jeszcze czego! Nie ma miłości bez równości”, napisała: „Nie ma czegoś takiego jak ‚dobro rodziny’, które miałoby się realizować kosztem kobiety. Wbijmy to sobie raz na zawsze do głowy.” świetne, ciagle aktualne słowa.
    super notka, jak zwykle w punkt! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s